[#7]
Re: Demolka osobista odc. 1
@KM_Ender,
post #6
Ja w demach zawsze podziwiałem przede wszystkim muzykę, dopiero później grafikę, ogólny pomysł. Przykro mi. Nie bijcie.
Nie ma w tym nic złego. Demoscena to nie zupa pomidorowa - nie każdy musi ją lubić.
Jakiś czas temu pewien bardzo fajny człowiek ze świata retro gier (który bardzo dużo streamuje na YouTube) powiedział (puszczając w przerwie demo dla Atari XL/XE z chodzącym pieskiem - sorry, nie pamiętam teraz tytułu), że lubi dema z fabułą, animacjami. Napisałem mu wtedy na czacie "To znaczy, że nie lubisz dem tylko filmy animowane."
W ostatnim 10-15 latach odłamy retro demosceny przez związki z retro społecznością i retro imprezami, trochę za bardzo przeplatają się ze społecznością retro graczy, kolekcjonerów. To nie są ludzie pasjonujący się demosceną w czasach jej świetności i teraz trochę na opak ją postrzegają.

Zauważyłem na przykład, że Atarowcy bardzo mocno wiążą robienie gier z demosceną. Gdy zapyta się Atarowca o to co ciekawego było na Last Party czy Silly Venture to pierwsze co się usłyszy to listę gier jakie tam pokazano.
W świetle tego przypomne, że w latach 90, zanim na party zaczęli (jawnie) pojawiać się pecetowcy, uruchomienie gry na party było uważane za szczyt lamerstwa.

I nawet nikomu nie chciało się na takich imprezach rżnąć w giery, bo tych ludzi interesowało zupełnie coś innego. Dopiero gdy na party zaczęli przyjeźdżać grzybiarze ze swoimi pecetami to na party-place zaczęły pojawiać się gry. Niektórzy przyjeżdżali po to żeby urządzać sobie LAN-party i przez całe 2-3 dni nie odchodzili od Dooma.

Początkowo kręciło się głową z niedowierzaniem, ale potem jakoś się przywykło do tego gatunku "demosceniarzy".