W epoce tego Eagleplayera uruchomiłem może ze 3 razy z ciekawości.

Zawsze jakoś wolałem odtwarzacze z małym, kompaktowym GUI (najlepiej czystym systemowym). Były czasy gdy używałem AmiNetRadio (wcale nie do radia) i AmigaAMP ze skórkami, ale tylko dlatego, że były małe i takie jakieś zgrabne. Przed naszą erą bardzo lubiłem HippoPlayera, SongPlayera właśnie za prostotę i szybki dostęp do funkcji bez zaciemniających wszystko elementów graficznych, które są zupełnie zbędne podczas słuchania. Odtwarzacz na pół ekranu, a nawet nie widzę listy utworów na mojej playliście.