[#1]
Re: "Moon Child" - gra, której nie było
Całkiem zgrabnie to wygląda, ciekawy jest ten dłuuuuuugi skok postaci i jego animacja. Chociaż ja akurat takiej grafiki nie lubię.
Każdy element graficzny (poza postacią) jest całkiem fajnie narysowany, ale gdy się te wszystkie elementy ustawi na jednym ekranie to widać, że każdy z nich jest odrębnym bytem. A to przez to, że każdy element ma jakby własną, odrębną monochromatyczną paletę kolorów. To ma taką trochę spectrumową stylówę (tylko oczywiście po tysiącu lat ewolucji). Trochę jak rysunki dzieci: dach domku musi być ostro czerwony, liście drzewa jaskrawo-zielone, pień drzewa brązowy, słońce żółte, niebo niebieskie.
Gdy wraz z premierą kości AGA, Amiga dostała 256 kolorów to właśnie nastała epoka tego typu grafiki, bo kolorów już nie brakowało i ludzie starali się pokazać jak najwięcej z nich niezależnie od tego czy trzeba było czy nie. Takie typowe "amigowanie".

Nie mówię, że wszyscy wszędzie tak robili, ale wiele produkcji miało taką jarmarczną kolorystykę w której każdy element miał swoje odrębne kilka/kilkanaście kolorów i nie współgrał z resztą. Ja chyba wolę bardziej ujednoliconą grafikę, nawet trochę bardziej szaroburą niz wypalającą oczy swoją jaskrawością.
Oczywiście nie zmienia to faktu, że gra mogła być fajna (chociaż pewnie mało innowacyjna). Gdyby nie była to pewnie Psygnosis by się nią nie zaintersowało.