Jaciężpierniczę, czego człowiek się może dowiedzieć

- poza ciekawym doborem demek i historii... niejedno mnie pewnie ominęło, i zabrzmi to obrazoburczo, ale lubiłem bardzo -jak na cziptjuny- posłuchać sobie "Electricity" Jazzcat'a - wręcz to być może taki modelowy track do dania do posłuchania ludziom reagującym alergicznie na piłowane i prostokątne czip-dźwięki

... i byłem właśnie do niedawna nieświadom, że to de facto soundtrack z tegoż intra

... to coś, jakby rzec, że słuchało się metalu, nie wiedząc o istnieniu - nomen omen - Slayer'a
Szacuneczek i gratki dla "demolowanych", jak i twórców i rzemieślników cyfrowego marnotrawstwa mocy obliczeniowych - wieczna sława!
PS. a'propos wiecznej sławy - to trza by kiedyś jakimś radiem w kosmos (widziałem ongiś, że jakieś dziadki z TRSI-De bodaj wysłały w naszą stronę sygnał z logiem TRSI z jakiegoś satelity, na którym jeden z nich "pracował"

) wysłać takie klasyczne demowe produkcje - jest szansa, że bujały by się przez czasoprzestrzeń do tzw. końca świata (albo i z dzień dłużej, jak mawiało jakieś resortowe dziecko

), więc potencjalni nieświadomi jeszcze odbiorcy demosceny, o których się naszym filozofom nie śniło, zza intergalaktycznych horyzontów, daleko poza Wrotami Tannhausera

, mieli by eony lat na odkrycie tych wygibasów

(no, inna kwestia czy po potencjalnym odebraniu sygnału poszerzyło by to skalę ich doznań estetycznych/eschatologicznych

) - taki figiel, fortel, psota na przekór wszechświatu