[#1] Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer
Październik 1994 roku.

W Japonii odliczano dni do premiery konsol, mających zmienić rzeczywistość elektronicznej rozrywki - Saturna i PlayStation.
Komputerowi gracze odkładali kasę na upgrade sprzętu, ogrywając świeżutkiego DOOM 2 w oczekiwaniu na grudniową premierę trzeciego Wing Commandera. SNES i MegaDrive sięgnęły pułapu swej popularności.
Amigowcy? Czekali na zbawienie. Oczekiwali nadejścia gry, która w końcu przedstawi światu potencjał uwielbianych Amig 1200, jarając się Banshee, Aladdinem czy Gunship 2000.

“Jeszcze chwila i świat zobaczy jaką potęgą jest tysiącdwusetka! Alien Breed 3d, Breathless, Fears, Gloom zmiażdżą DOOMa!”(*)

I właśnie wtedy, w Październiku 1994 roku, na rynek trafiła jedyna gra Wunderkind, zespołu założonego przez weteranów brytyjskiego gamedevu - Jasona Perkinsa i Robina Levy’ego.

“Ruff’n’Tumble”



Wyobraźcie to sobie - gdy świat oszalał na punkcie 3d, gdy rendering wyzierał z każdego kąta, na Amigi trafia dwudyskietkowy platformer stworzony z myślą o Amidze 500.
Podobnie jak wydany rok wcześniej, zjawiskowy, “Lionheart” - tytuł, poza prasą, nie zainteresował nikogo.
Gra okazałą się być koszmarną klapą finansową. “Nikt” jej nie kupił.
Ironią losu jest jej, całkowicie zasłużona, późniejsza “giełdowa” popularność.



Bo Ruff’n’Tumble to gra wyjątkowa.



Perfekcyjnie przygotowana w każdym aspekcie. Jej mechaniki, charakter rozgrywki, tempo prowadzenia zaskakuje precyzją nie mniej niż jej strona techniczna.
Piksele gry, do dziś, mogą być przykładem tego jak tworzyć grafikę w tym stylu.
Gra wręcz szokuje jakością prezentowanej w niej animacji, dynamiką ruchu, responsywnością.
Ten nader platformowy “run n gun”, spokojnie może stawać w szranki z najwybitniejszymi przedstawicielami tego gatunku.



Gra, która na przestrzeni lat nie straciła niczego ze swego majestatu - ciągle bucha, tkwiącą w niej, frajdą.
Gra, która pod wieloma względami, jest zwieńczeniem rozrywkowego dorobku Amigi. Gra, która rzuca w kąt praktycznie wszystko co wydano, stworzono na późniejsze, “Agowe” maszyny.



Absolutna wspaniałość.
Jej spektakularna porażka nie była, nie mogła być zaskoczeniem. Trudno o gorszy moment, na wydanie “pięćsetkowego” platformera, niż owa końcówka 94 roku.
Gra, której nikt nie chciał, którą z czasem wszyscy pokochali, która sięgnęła - w pełni zasłużenie - statusu amigowej legendy.



Po wydaniu gry, drogi obu twórców się rozeszły.
Robin Levy wrócił do System 3, gdzie przygotował oprawę przyszłego hitu studia - Constructor.
Jason Perkins trafił do Sony, gdzie kontynuował swoją karierę. Karierę, która trwa do dziś.
Legenda branży. Osoba, która tworzy gry video od niemal 40 lat. Zaczynał na C64, dziś wydaje je na nowych eksboksach.
Może kiedyś wróci do Ruffa Rogersa, stworzy jego sequel / duchowego nastepcę by później udostępnić go szerszej publice?



Byłoby fajnie.
Choć wszyscy dobrze wiemy, że nie ma na to szans.
Poza amigowcami, nik nie pamięta o "Ruff'n'Tumble". A, kurde bele, szkoda...









*Oczywiście, nic takiego nei miało miejsca. Amigowe efpeesy to "gry" wyjątkowo paskudne, na które (poza Cytadelą, powstającym GRIND i - w porywach -Gloomem) najlepiej spuścić zasłonę milczenia.
1
[#2] [post oznaczony jako OT] wyświetl Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer
[#3] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@michalmarek77, post #1

Amigowe FPS'y to pikuś w porównaniu z grami na PS1, gdzie wszystko się trzęsło i miało mega piksele


dodałeś mnie na czarną liste bo cie dupa piekła karolku ale to nie przeszkadza mi komentować głupot jakie wypisujesz jeśli megapiksele były na PS1 to jak okreslic piksele w nędznych grach FPP z Amigi które nie miały nawet grywalnosci Wolfa nie mówiąc już o Doomie (tak naprawde to były demami technologicznymi i jakims uproszczonym zarysem gameplayu ale w wiekszosci gracz dostawał wczesną betę do testów która była zbyt drewniania by mozna było w to grać (no powiedzmy że Gloom i Ab3D jeszcze jako tako)

Wracając jeszcze na chwile do tych megapikseli karolka jakbys miał takie na Amidze to byś robił pod siebie ze szczescia

https://www.youtube.com/watch?v=JjAojIiWCKo&list=PLuB7mLeC2g3HWyhUFDYUa-Ho9CUVR1cyw&t=140s

https://www.youtube.com/watch?v=K3xqeiRN5mo&list=PLFK2eL5cls5b1cnVyZ8zWNYyrvxuOTHY6

a tutaj filmik o tym jak developerzy z Hammerhead upchneli quake na 2MB ramu w konsoli PSX

https://www.youtube.com/watch?v=LkrUpJ3I2zs

kończąc ten offtop

nie wiedziałem ża Ruff’n’Tumble miało aż taką tragiczną sprzedaż, cóż, jesli tak ładna gra i tak dopieszczona pod wieloma wzlędami sie nie sprzedała wcale to znaczy ze srodkowisko Amigowe albo w momencie premiery gry było juz tak małe albo w wiekszosci składało sie z ludzi którzy nie czuli wewnętrznie potrzeby wspierania własnym portfelem amigowego gamedevu (i nie mam na mysli tutaj polaków bo wiadomo jaką mentalnosc miał polski gracz w tamtych czasach)


Ostatnia aktualizacja: 27.02.2026 01:45:04 przez oldman
3
[#4] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@michalmarek77, post #1

Poza amigowcami, nik nie pamięta o "Ruff'n'Tumble". A, kurde bele, szkoda...


gdzieś tam legernarne "Ruff'n'Tumble" krąży we wspomnieniach devów i graczy inspirując do tworzenia różnych nieco podobnych gier (w których nawet główny bohater bywa podejrzanie podobny) przykład:

https://www.youtube.com/watch?v=Y8B6upmtZUk

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2026 02:01:36 przez oldman
[#5] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@michalmarek77, post #1

Ruff'n'Tumble jest faktycznie bardzo ładny i estetyczny pod kątem wizualnym.

Na Amidze moim zdaniem znajdziemy więcej majestatycznie pięknych gier. Grałem w następujące (oprócz Perihelion i James Pond 3):

- Universe - przygodówka z niesamowicie wielokolorową grafiką,
- Elfmania - bijatyka z przepiękną grafiką i animacją, aczkolwiek słabszą grywalnością,
- Perihelion - gra RPG ze stylową, atrakcyjną grafiką,
- All New World of Lemmings - nowa odsłona Lemmingów na Amigę (AGA),
- Genetic Species - FPS z kolorowymi, atrakcyjnymi efektami graficznymi stworzonymi przez Demoscenowców (AGA),
- James Pond 3: Operation Starfish - kolorowa platformówka (AGA).

Dlaczego zamykać się, jeśli chodzi o Amigę, w okresie Amigi 500. To nie wina graczy Amigowych, że po 1992 roku ludzie nie wykorzystali:

- Twardych dysków w Amidze 600/1200,
- Trybów graficznych w 256 kolorach z palety 16 milionów kolorów,
- Pamięci FAST,
- Przestrzeni na dane CD-ROM w Amidze CD-32.

I powstały niestety okrojone wersje Dune II: Building of a Dynasty, Goblins 3, Settlers, Syndicate itp.

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2026 03:07:36 przez Hexmage960
2
[#6] [post oznaczony jako OT] wyświetl Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer
[#7] [post oznaczony jako OT] wyświetl Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer
[#8] [post oznaczony jako OT] wyświetl Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer
[#9] [post oznaczony jako OT] wyświetl Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer
[#10] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@michalmarek77, post #1

A czy to, co zamieściłeś nie było przypadkiem w trzecim numerze Amiga Addict?
[#11] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@mailman, post #10

Nie. Zamieściłem to kiedyś (trzy lata temu) u siebie - nigdzie nie było to publikowane.
Podobnie jak prezentowane w tekście grafiki.
[#12] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@michalmarek77, post #1

Ruff to jedno, ale jeszcze rok później wychodzi równie dopieszczona zręcznościówka 2D tj. Virocop. I to jeszcze w dwóch wersjach, OCS i AGA.
[#13] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@kempy, post #12

Ruff to jedno, ale jeszcze rok później wychodzi równie dopieszczona zręcznościówka 2D tj. Virocop. I to jeszcze w dwóch wersjach, OCS i AGA.


YEAH, Virocop to też był sztos, grałem jak opętany, swietna grafika i projekty poziomów, jesli mnie pamięć nie myli (a pamięć mam dobrą ale krótką) to w Virocop był bajer w którym np jeden lub dwóch graczy mogło sterować jednym robotem za pomocą dwóch joysticków (jeden by sterował gdzie ma strzelać a drugi gdzie ma jechać)
[#14] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@kempy, post #12

Virocop był niezły. To prawda.
Aż szkoda, że to Graftgoldowe pożegnanie z Amigą, nigdy nie wyszło na inne platformy, nie zyskało odpowiedniej popularności. W to gra się genialnie nawet dziś.
Swoją drogą - w najnowszym numerze Retro Gamera, jest świetny artykuł o tworzeniu ViroCopa!



[#15] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@oldman, post #3

Wbrew temu co nam w latach 90ych wmawiała komputerowa prasa w innych Europejskich krajach mentalność młodych graczy nie była wcale inna od Polskich.
Po prostu każda platforma która korzystała z magnetycznych nośników i stała sie wystarczająco popularna aby do najbliższego innego właściciela takiego samego kompa jak nasz nie trzeba było jechać kilometrami, to każdy nowy tytuł był łamany w mig i jego pirat rozprzestrzeniał sie jak grypa.
A to że na zachodzie przeciętny gracz miał z 10-20% oryginałów a u nas 0-1%, to wynik istnienia sieci sklepów ze softem oraz licznych wujków którzy nie mieli innego pomysłu na to co kupić młodemu człowiekowi.
Oraz tego że tzw budżetowe tytuły oraz promocje trafiały sie w drodze do domu dzieciakom które dostały parę groszy na kanapkę i soczek, a dziś akurat nie byli głodni.



Ostatnia aktualizacja: 27.02.2026 12:07:15 przez ZorrO
4
[#16] [post oznaczony jako OT] wyświetl Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer
[#17] Re: Łabędzi śpiew albo ostatni #Kraszer

@ZorrO, post #15

No tak, przecież większość tych cracktro pochodziła od zagranicznych grup ze zgniłego zachodu
Na stronie www.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem