• Universe - Autostopem przez galaktykę

28.02.2026 07:17, autor artykułu: michalmarek77
odsłon: 294, powiększ obrazki, wersja do wydruku,

Rolf Mohr - Artysta, który skupił swoją karierę wokół kreowania fantastycznych światów. Jego dzieła zdobiły książkowe okładki, tworzyły charakter i kierunek artystyczny filmów, budowały realia wielu gier video. Grafik, którego wczesne prace były inspiracją do stworzenia pewnej produkcji.

Universe

Produkcja intrygująca. Kocioł kontrastów, w którym zachwyt bezustannie ściera się z zawodem i frustracją. Gra zdobyła rozgłos za sprawą technologii umożliwiającej swobodne operowanie i jednoczesne wyświetlanie 256 kolorów gry na każdej Amidze¹, nie tylko tych z chipami AGA. Ten "ficzer" gry nie był sloganem - powstał z myślą o tym, by "Universe" prezentowało w odpowiedni sposób jej nierzeczywisty, wspaniały świat, stworzony przez Rolfa Mohra. Na długo przed pierwszą współpracą autora z grami video. W zasadzie można by napisać, iż "Universe" to interaktywne portfolio Rolfa. Artysta nie tylko wykreował grę wizualnie - był tutaj także odpowiedzialny za jej ogólny charakter, prezentowaną opowieść i "rozgrywkę".

Universe Universe Universe

Audiowizualnie gra (ciągle) robi świetne wrażenie - muzyka Martina Ivesona wspaniale komplementuje jej fantastyczny świat. Jako gra video, dziś równie mocno jak niemal trzydzieści lat temu, przeraża. "Universe" to point-n-click. Przygodówka. Ot nic szczególnego. Z drobnym wyjątkiem. Tu zamiast zastanawiać się co zrobić, gracz wyrywa sobie włosy z głowy zastanawiając się "jak to zrobić". W grze wykorzystano interfejs zastosowany we wcześniejszej, adventure'owej produkcji Core - "Curse of Enchantia"². Był raczej przekombinowany - gdy gry dążyły do tego, by korzystanie z nich było coraz wygodniejsze, by nie upośledziło kontaktu z daną produkcją, "Universe" za cel postawiła sobie uprzykrzyć oferowane doświadczenie jak tylko to możliwe. Komendy służące obsłudze gry sprawiały, iż każda czynność stawała się swoistą łamigłówką, permanentnym rebusem. Gdy dla danej sytuacji w głowie rodziło się rozwiązanie, do akcji wkraczał interfejs gry, by najprostszą interakcję zamienić w koszmar. Na domiar złego, przepiękne wizualia nie ułatwiały graczom życia. Gra pozbawiona została informacji tekstowych, opisujących to, co w danej chwili znajduje się pod wskaźnikiem. Patrząc na lokację nie sposób określić, czy dany element jest raptem tłem, czy może stanowi coś, z czym należałoby wejść w interakcję.

Universe Universe Universe

W "Universe", podobnie jak w "Curse of Enchantia", najczęściej wykorzystywaną komendą gry jest "Patrzenie". To, co w większości przygodówek rozwiązywane było wodzeniem wskaźnika po ekranie (bądź wciśnięciem klawisza gry, który nakładał opisy na interaktywne elementy danego ekranu) tu wymaga wybrania z interfejsu określonej komendy i klikania za jej pomocą w każdy piksel ekranu. Każdy. W zasadzie samo to jest przygodą w "Universe". Znajdowanie interesujących elementów krajobrazu, a następnie dobranie do nich właściwych kombinacji komend interfejsu to esencja prezentowanej rozgrywki... Gra niby posiada fabułę, ale bardzo szybko staje się ona wątłym tłem, raptem pretekstem do zaprezentowania spektakularnych pejzaży. Nic dziwnego - "Universe" opiera się na wczesnych, autorskich pracach Rolfa Mohra, które artysta stworzył wiele lat przed powstaniem gry. O ile w przypadku wcześniejszego "Curse of Enchantia" koncepty i oprawa gry zostały przygotowane odpowiednio do założeń produkcji, tak tutaj, w "Universe", grę osnuto na tym, co w swych pracach przedstawiał Rolf. Taki wiecie, pretekst. Przesadzam? Raczej nie - gdy spojrzeć na to, co tworzył Rolf na długo³ zanim trafił do gamedevu. Tym bardziej, iż "Universe" jest w zasadzie grą, która - wbrew pozorom - niewiele oferuje graczowi poza możliwością szwendania się po pięknych lokacjach, wsłuchując się w muzykę Ivesona. Prezentowana tu opowieść, postaci, z którymi się gracz styka czy rozmowy z nimi są tak płytkie, banalne, że wręcz uwłaczają audiowizualnemu majestatowi gry.

Universe
Universe

Nie znoszę "Universe". To jeden z koronnych przykładów prezentujących mizerność "adventure'ów". Ubóstwiam prace Rolfa. I dlatego, od czasu do czasu, wracam do "Universe", aby w niecałą godzinę zwiedzić prezentowany tu świat, jej audiowizualny amigowy spektakl.

¹ Amigi radziły sobie znakomicie z wyświetlaniem 4096 kolorów, aczkolwiek w specyficznym trybie HAM. Standardowo gry (z kilkoma wyjątkami, jak na przykład "LINKS") z tego trybu jednak nie korzystały. W zasadzie - nie musiały, gdyż w standardowych trybach graficznych, dzięki copperowi, nie było problemu z wyświetlaniem ponad setki różnych kolorów jednocześnie na ekranie.
² Rolf stworzył przepiękny świat gry, która do dziś pozostaje jednym z moich ulubionych "adventure'ów". "Klątwa Czaroświata" to pod każdym względem ciekawsza, spójniejsza gra niż to, co przedstawia sobą omawiana tutaj produkcja.
³ Większość prac powstała w latach 80., jak np. "Mooncrawler" czy "Snorglat".

Universe Universe Universe

Universe Universe

Więcej grafik z gry w serwisie Imgur

 głosów: 6   tagi: Universe, gry przygodowe, przygodówki
komentarzy: 3ostatni: 28.02.2026 23:39
 BLOK
Na stronie www.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem