Nie, we wczesnych latach dwutysięcznych używałem już peceta jako komputera do pracy. Nie wiem skąd wyciągnąłeś takie dziwne informacje na mój temat. Jeśli piszesz moją biografię, to prześlij do autoryzacji.
Amiga była moim JEDYNYM kompem do pracy do początku roku 1999, potem stała się już tylko hobby. Wczesne lata dwutysięczne to już K6-2, Athlon itp, a od pewnego momentu Pegasos II z G4 (również do pracy, ale to pod Linuksem).
Etap może nie tyle męczenia się, co bardziej kombinowania jak zrobić na Amidze to, co na pececie, miałem w latach 1996-1998.
A że (1) miałem nienajgorszą w porównaniu do Amigowych standardów konfigurację (promowane przez M. Pampucha biedaamigowanie było błędną strategią), (2) pecety jeszcze aż tak nie odskoczyły Amidze, więc nie było wcale tak źle.
Do napisania pracy magisterskiej Wordworth był zupełnie wystarczający, może nawet pod kilkoma względami wygodniejszy od Word Perfecta, który był wtedy pecetowym standardem. Wykresy powstały pod makowym Excellem odpalanym na Shapeshifterze. Gry, które miałem na amidze były jeszcze wtedy zupełnie OK, przynajmniej dla mnie, bo nigdy nie lubiłem strzelanin 3d, za to uwielbiałem strategie: Civ, UFO, Utopia, K240, Diuna 2. Jedyne czego mi brakowało to Warcraft.
Ja tylko polemizuję z tym, że dla wielu osób Amiga jest jedynie mglistym wspomnieniem tylko (a może aż) konsoli do gier z dzieciństwa. I to nie jest zarzut, tylko stwierdzenie faktu. Dla mnie Amiga to nie konsola do gier, chociażby dlatego, że gdy Amigi były popularne, ja byłem użytkownikiem tego kompa, a Commodore jeszcze nie upadł to były czasy mojego liceum, a potem studiów. Więc siłą rzeczy bardziej mnie interesowały SAS C, czy Wordworth, zamiast Superfroga. I do tych rzeczy potrzebowałem czegoś innego niż A600 z 1 MB RAM i flopem. Stąd większość mojego używania Amigi jako jedynego kompa (lata 90) to już była Amiga dużo lepsza od wspomnianej w poprzednim zdaniu. I tak wspominam Amigę.
Ostatnia aktualizacja: 26.10.2025 09:12:23 przez wali7