Epoka drukarek 3D dała tyle możliwości, że co raz widzę pojawiają się nowe projekty Joysticków.
Od lat 90 kiedy to nieustannie zacząłem grać w SWOSa na Amidze gram na swoim "ogryzku" VG-125 w którym zauważyłem, że po demontażu "pałki" gra się o wiele efektywniej i wygodniej w SWOSa.
Kto zna tę konstrukcje ten wie, że prosta i oparta na blaszkach. Kiedy po intensywnym graniu w latach 90 blaszki popękały, zacząłem rzeźbić żeby go ratować. Okazało się, że blaszki w słuchawce starych, polskich telefonów od strony wkładki mikrofonowej idealnie pasowały. Trochę kwasu, dużo cyny i patent okazał się skuteczny. Blaszki przetrwały z joystickiem ponad 30 lat i działają.
Dlaczego tak dobrze gra mi się nim w SWOSa? Ano dlatego, że krótki i po tylu latach dosyć miękki (mimo iż plastikowy) kikut z niewielkim wychyłem ma dosyć szybką i miękką reakcję na to co z nim robimy. Palec wskazujący u nasady po tylu latach mam twardszy za sprawą grania na tym joysticku, ale sukcesy wymagają cierpienia ;). Podstawa jest nie wielka i obła. Mieści się w dłoni, jak widać na zdjęciu. Przyzwyczajenie robi swoje, ale jest naprawdę wygodny.
Niemniej jednak, wracając do tematu bardziej poważnie i biorąc pod uwagę dzisiejsze możliwości drukarek 3D. Może dzisiejsi domorośli konstruktorzy pokusili by się o projekt jakiegoś joysticka tego typu z ciut wygodniejszym "kikutem i na mikroprzełącznikach?
Głównie zależy mi na tym niewielkim wychyle i podobnie jak w oryginale krótkim kikucie, bez żadnych kulek na końcu.
Gdybym miał taką drukarkę i więcej czasu, to pewnie na bazie obudowy VG-125 sam bym coś porzeźbił.
Kupiłem kilka lat temu popularny na Allegro joystick oparty na mechanizmie Snawa, ale o ile do platformówek, strzelanek czy wyścigów się sprawdza, o tyle w SWOS ma zdecydowanie za duże luzy, za duży wychył wkażdą stronę a do tego ten zimny, pręt nawet po odkręceniu plastukowego uchwytu na końcu nie ułatwia sterowania. Do tego ten pręcik w Sanwie obraca się wokół własnej osi co jest irytujące.