Do dziś to żaden Amigowy system nie posiada obsługi więcej niż jednego rdzenia CPU
W świecie maków 68k na początku lat 90 również nie było ani obsługi wieloprocesorowości, ani sprzętowego 3d. Internetu też nie było (kto miał we wczesnych latach 90 internet w domu?).
We wczesnych latach 90 nie istniał również system operacyjny na rynek konsumencki obsługujący więcej niż jeden CPU w maszynach zgodnych z IBM PC. Nie istniały również maszyny z rodziny IBM PC obsługujące więcej niż 1 CPU (za wyjątkiem serwerów), podobnie procesory wielordzeniowe (będące w istocie kilkoma procesorami zamkniętymi w jednej obudowie).
Direct3D wprowadzono w roku 1996, zaś OpenGL był formatem wypuszczonym w roku 1992 dla maszyn SGI, które ze światem IBM PC nie miały nic wspólnego.
We wczesnych latach 90 nic z tego co wymieniłeś nie miał żaden z konkurujących sprzętów na rynek konsumencki i SOHO. I brak tego nie decydował o upadku Commodore, czy Atari, bo konkurencja także tego nie miała, o czym napisałem. W przypadku Apple pomogła pomoc MS (unikającego w ten sposób postępowania antytrustowego w USA, wspomniał o tym alt) i powrót Jobbsa. W przypadku świata PC pomogły setki konkurujących między sobą dalekowschodnich i amerykańskich producentów klonów, oraz ostatecznie zerwanie z IBM, który próbował trzymać kontrolę nad kluczowymi elementami architektury (BIOS, MCA, etc).
Od początku (połowa lat 80) Amiga sprzętowo dystansowała inne sprzęty popędzane procesorami rodziny 68k (AtariST i Maki), nie mówiąc o prymitywnych pecetach XT i pierwszych AT. Dopiero na początku lat 90 okazało się, że Commodore właściwie nic nie zrobiło w kwestii rozwoju architektury Amigi, i zarówno Atari (Falcon) jak i Apple (późniejsze maki z prockami 68030 i 68040) dogoniły i przegoniły Commodore, który wypuszczając ECS udawał rozwój (dopiero AGA coś nowego przyniosła, ale było to klasyczne "too late, too less"). O rozwoju klonów IBM PC nie wspominając, które dostały zarówno wydajne procesory 386 i potem 486, lepsze magistrale systemowe (VLB, a potem PCI), a od początku twardy dysk w rodzinie był standardem.
AmigiNG z Amigą nie mają nic wspólnego (za wyjątkiem API systemu operacyjnego, i nazwy nawiązującej do Amigi).
Amiga upadła nie w drugiej połowie lat 90 (bo wtedy od lat nie była rozwijana, bo producent nie istniał), tylko na przełomie lat 80 i 90, kiedy Commodore swoim zwyczajem zamiast na rozwój, przepalał kasę na bezsensowne projekty. Być może dlatego, że Commodore nie miało nic wspólnego z początkami Amigi, nie był to ich projekt, oni go kupili od zewnętrznej firmy, której dużo bliżej było do Atari. Co prawda po zakupie Amigi ukatrupili ukończony projekt C65 (nie rozstrzygać mi tutaj, czy miał on sens, i czy decyzja była słuszna), ale na rozwój Amigi skąpili od samego początku. Jedną z pierwszych ważnych decyzji, które Commodore podjął w związku z rozwojem Amigi, było pozbycie się większości zespołu jej projektantów, z Minerem na czele. Zespół ten chciał bowiem zrobić rzecz straszną (w optyce Commodore) - chciał rewolucyjny projekt amigi dalej dynamicznie rozwijać (projekt Ranger) i żądał na to środków. Dla firmy potrafiącej dla oszczędności kilku $ na sztuce komputera sprzedawanego za tysiące $ przyciąć wydajność maszyny o kilkadziesiąt procent (przypadek karty A3640 dla A4000), wizja wydawania mln $ na rozwój była niewyobrażalna. Co innego wydać te środki na premie dla zarządu.
I wtedy zaczął się upadek Amigi jako perspektywicznego projektu i biznesu, nic z tego co napisałeś nie miało z tym nic wspólnego.
Ostatnia aktualizacja: 23.02.2026 12:56:03 przez wali7