[#187]
Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę
@michalmarek77,
post #185
Główny problem był strategiczny, a nie techniczny, czy to w kontekście hardware, czy software (OS, jego stabilność, etc).
Przyczyną jest Commodore i jego niezdolność do prawidłowego stargetowania produktu na rynku i pokierowania jego rozwojem w kontekście planowanej pozycji rynkowej:
Atari projektując ST postawiło na DTP i muzykowanie midi, stąd w komputerze pojawił się (tani) interfejs midi i można było kupić specjalizowany monitor do pracy DTP. Za tym poszła baza oprogramowania. W efekcie tego słabszy sprzętowo od Amigi AtariST na kilka lat wyparł z rynku Amigę.
Podobnie Apple, który profilował Maki również pod segment DTP, i mocno celował w rynek edukacyjny. To ostatnie zaprocentowało wychowaniem sobie bazy użytkowników, przy czym Apple umiejętnie profilowało Maca w tym segmencie, gdyż uniknął łatki "zabawki", którą przylepiono Amidze. Oczywiście Apple nie mogło profilować pierwszych Maców w segmencie gamingowym (jeśli tak można nazwać ówczesny rynek konsol i kompów do grania) również z tego powodu, ze pierwsze Maki do rozrywki zwyczajnie się nie nadawały z powodu znikomych możliwości audio-wizualnych. Jednak przekuto tę wadę w sukces, gdyż nowoczesne GUI Maka reklamowano jako technologię przyszłości, a w rozwoju softu skupiono się na programach użytkowych i edukacyjnych.
W zasadzie bardzo podobnie było w przypadku pierwszych PC - taki XT, czy AT 286 z CGA/EGA nadawał się do grania o wiele mniej niż małe Atari, C64, nie wspominając o Amidze.
Commodore zaś od samego początku miotał się - może obróbka grafiki (Andy Warhol), grafika 2d/3d (Deluxe Paint, Sculpt 3d), a może domowe muzykowanie (trackery), trochę przypadkiem padło na efekty video i genlock dla potrzeb telewizji. A że producent od początku nie miał pojęcia jak Amigę reklamować (słynny żart o Commodorowskiej reklamie KFC; "Zimny Zdechły Kurczak"), nie umiał stargetować jej na rynku, nie umiał zaplanować w związku z tym jej rozwoju, czego efektem było permanentne niedofinansowanie działu rozwoju Amigi (co "wspaniale" połączyło się z ogólną niechęcią Commodore do wydawania pieniędzy w sensowny sposób: vide te wszystkie dziwaczne C16, C116, +4, C65....).
Gdy czytamy historię Amigi, to często mówi się że Commodore "na szczęście" przelicytowało Atari i kupiło Amigę. A mi od dawna chodzi po głowie myśl, że to nie było żadne szczęście, gdyż Atari było o wiele bardziej sprawne marketingowo od Commodore i oni o wiele lepiej potrafiliby pokierować rozwojem tego projektu. Oczywiście to tylko taka moja dywagacja. Ale może o tym podyskutujemy? :)
Ostatnia aktualizacja: 25.02.2026 11:37:07 przez wali7