[#578]
Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę
Lokalizacja: Wilka Brytfanka
@Jacques,
post #577
Tak ale Maki to był sprzęt dla elit. Zrobili OSa tak dobrego by budził zazdrość tych co go nie mają i męczą sie z kaprysami posiadanego OSa, jego image był taki że to sprzęt biurowy oraz dla profesjonalnych grafików. A potem dosolili mu taką cenę aby byle kto nie mógł ich kupić, no chyba że używany paroletni model. A skoro kupowali go ludzie z kasą to i piractwo było małe, bo to byłby wstyd w takim towarzystwie tak Januszować i kupować piraty. Więc deweloperom opłacało sie pisanie dla nich nawet w chudych latach gdy firma ledwo zipała, a sprzęt mocą odstawał od konkurencji.
Co innego było z Amigą. To że firmie C= trafił sie "komputer z przyszłości" jak ślepej kurze ziarno nie zmieniło filozofii wg której obniżanie ceny aby ich produkty stały sie bardziej przystępne to główny punkt programu. A to przyciągało ciułaczy kombinatorów którym piractwo było po drodze. I choć dyskusja w ostatnich postach była zdominowana przez parametry sprzętu nie zmienia truizmu że komputer jest wart tyle co jego soft, a bez opłacania twórców softu ci odchodzą do innych platform, a posiadacze takich sprzętów zostają ze starociami. Czasem całkiem fajnymi ale reszta świata nie stoi w miejscu tylko sie rozwija. Wiara w to że mają w ręku przyszłościowy komputer nie skłaniała szefostwa C= do inwestycji w jego rozwój. A zanim o tym pomyśleli było za późno aby łatanie staruszka dawało oszałamiające efekty. Dalsze obniżanie ceny nie powodowało zwiększenia sprzedaży bo rynek już był takimi komputerami nasycony, taniej było kupić taki sam używany niż nowy. Poprawianie parametrów zwiększało cenę a to również zmniejszało ich sprzedaż, bo raz że bogacze nie stanowią dużej części społeczeństwa a dwa że ludzi z kasą bardziej kusiła konkurencja dla której było więcej softu który robi użytek z mocniejszych konfigów, nie to co na Amie. Obawiam sie że byli na przegranej pozycji. Ale chyba nie zdawali sobie z tego sprawy do ostatniej chwili, podobnie jak grono fanów komputera. Którzy nawet teraz po dekadach żyją wspomnieniami chwały że mieli okienka o dekadę wcześniej niż PC, albo że scrolle na OCS sie nie tną, a na EGA a nawet na VGA tak. I że programy na PC zajmują kilka razy więcej niż robiący to samo na Motorolce. I buuu hahaha! Cieniasy, g...o sprzęt kupili. Albo że my mamy sample a oni pierdzidełko. No i co z tego? Posiadacze PC modernizowali sprzęt usuwając jego wady i instalowali kolejne programy (bo było z czego wybierać), ciesząc japy coraz lepszą rozrywką albo zarabiając na pracy na nich. A posiadacze Amig nawet tego nie zauważali bo darli japy że Amiga rządzi i tylko ona potrafi, choć umiała coraz mniej. I nie wiem skąd wziął sie ten kult że jak ktoś przesiada sie na inny sprzęt to zdrajca. Jakoś nie pamiętam aby tak mówiono o tych co przesiedli sie z Vic20 czy ze ZX81 na coś lepszego, albo aby tak wyzywano tych co z XE lub C64 przesiedli sie na 16bitów. Raczej mówiono że się dorobili i rozwinęli, a nie że porzucili jedyny słuszny sprzęt. Komputer to tylko przedmiot, które zwykle zmienia sie na inny gdy traci swoją użyteczność. Nikt normalny nie płacze po pralce czy aucie. Ani nie szuka książek o tym kto je zaprojektował by opowiadać że posiadając taki przedmiot stali sie częścią jego legendy. Nie pisali listów do redakcji "AGD Magazyn" pełnych rozpaczy że ich ukochany producent pralek umiera bo ludzie nie chcą ich kupować. I co z tego że umiera? Czyżby świat sie walił bo miało zabraknąć pralek na świecie? To poziom twojego zadowolenia z pralki nie zależy od widoku czystego prania tylko od kondycji finansowej producenta? Albo czy to był jedyny producent pralek abyś sie martwił co zrobisz gdy zabraknie do niej części zamiennych? Nie wystarczy czasem wspomnieć przy filmiku o czasach z naszej młodości że ja też kiedyś miałem taką Franię, tylko trzeba kupować trupa na aukcji i reanimować, mało tego wypełniać sobie piwnicę kolejnymi egzemplarzami aby z dumą pokazywać zdjęcia, że moja Frania ma teraz mocniejsze TURBO. Jeszcze sama nie wiesza prania ale pracujemy nad tym. ;)
Tego że Dacław myli własne podwórko z Polską nie chce mi sie komentować. Po to są ankiety aby dawały miarodajne dane z całego kraju niezależnie od tego w jakim środowisku ktoś konkretny się obraca.