[#643]
Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę
@Daclaw,
post #637
Wygrał pecet "formatem profesjonalnym" albo pomimo niego. Nie trzeba go było pakować w formułę C64 aby trafił pod strzechy.
Nie - wygrała skala, a nie forma obudowy. Rynek został zalany tanimi klonami 286, a później 386, produkowanymi przez wielu niezależnych producentów. To właśnie dostępność i liczba konfiguracji zadecydowały o sukcesie PC.
Commodore International w żadnym scenariuszu nie było w stanie konkurować z firmami takimi jak Dell, HP, IBM czy dziesiątkami producentów z Azji. To był zupełnie inny model biznesowy i skala działania.
Dlatego powinni skupić się na tym, co robili najlepiej - platformie Amiga. To mogła być stabilna, dochodowa nisza na poziomie około 15% rynku europejskiego.
Jak już wspominałem, w 1993 roku miałem Amiga 1200 z 2 MB Fast RAM, dyskiem twardym i monitorem Commodore 1084. Taki zestaw był wyraźnie tańszy niż komputer klasy 386SX dostępny w tamtym czasie, a przy tym oferował bardzo dobrą użyteczność.
Warto też pamiętać, jak wyglądała realna praca. Na mojej Amidze przygotowywałem dokumenty w Final Writer - typowy plik RTF, tekst plus grafika, około 400 KB. System działał płynnie: szybkie otwieranie, edycja, zapis.
Dla porównania, na 386 u znajomego operacje na podobnych plikach były wyraźnie wolniejsze - szczególnie w pracy z dyskiem, który przy większych operacjach potrafił znacząco spowalniać cały system.
To dobrze pokazuje, że w latach 1992-1993 Amiga 1200 z dyskiem twardym była w pełni konkurencyjnym i praktycznym komputerem, a nie jedynie sprzętem do gier.