[#758]
Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę
Lokalizacja: Wilka Brytfanka
@oldman,
post #584
Parę dni mnie nie było a sie rozgadaliście. :)
Moim zdaniem kulą u nogi dla developerów nie było to że posiadaczy jakiegoś kompa było mało, ani to że mieli słabe konfigi tylko to że jak potrzebowali softu to rozglądali sie wśród znajomych kto to ma żeby sobie przegrać za darmo, albo u lokalnego pirata by kupić za grosze, a nie normalnie w sklepie jak to znacznie częściej robili posiadacze Makówek i dzięki temu przetrwali jako alternatywa dla powszechnie panujących PeCetów. Wszystkich Amig sie sprzedało 6 mln, a Makówek z Motorolkami ok 10 mln, ale nawet gdyby Amigowców było z 15 mln, i nawet gdyby przynajmniej połowa z nich miała 040 i 16RAMu, ale nadal by robili tak samo w kwesti szukania softu to w temacie powstawania nowego nic by sie nie zmieniło, bo jak myślicie ile lat potrzeba by sie zorientować że pisanie dla danej platformy nie ma sensu bo jej użytkownicy ci za to nie zapłacą bo wolą piracić? Młody programista jeszcze częściowo na garnuszku u starych mógł sobie pisać dla idei, ku chwale swojej ulubionej platformy, ale z żoną i dziećmi już ani ona jemu ani on sam by sobie na takie tracenie czasu nie pozwalał, tylko by zaczął pisać na platformę z której są jakieś dochody. I tyle w temacie. Bo Maki były drogimi ale i wygodnymi kompami dla bogatych snobów, posiadanie półeczki z pudełkami po oryginałach to było dla nich coś normalnego. A Amigi były rozrywkowym kompem dla szczeniaków, którym żal było kieszonkowego na oryginały skoro za ułamek tego mógł kupić albo przegrać znacznie więcej. A wymienianie przykładów że czasem bywało także odwrotnie to żaden dowód na inne trendy niż napisałem.
I ten sam los spotkał WSZYSTKIE inne domowe komputery. Bo po paru latach braku nowego softu, tych nowszych nieco mocniejszych wersji takiego kompa już nie miało sensu kupować, skoro na innej platformie za taką samą kasę zyskiwaliśmy dostęp do znacznie większych ilości nowego softu.
@alt_ #586 - Falcon pomimo węższej magistrali miał na niej szybszy transfer niż A1200 nawet z Fastem, bo częstotliwość jej pracy była wyższa. Dane o tym są dostępne dla każdego kto chce je znać. Ale Rulezowcy wolą ich nie znać aby sie nabijać z wyimaginowanej wady u konkurencji.
@bobycob #612 - Sugestia jakoby IBM zniknęło z rynku jest niepoważna. IBM istnieje ponad 100 lat, i nadal ma sie dobrze. Ich celem zawsze było i jest dostarczanie kompleksowego wyposażenia dla biur, wszystkiego od spinaczy po szafy z kartotekami. I celują głównie w dużych klientów którzy mieli co najmniej dziesiątki biur, albo duże ośrodki obliczeniowe które potrzebują komputerów zajmujących całe pokoje. A nie dla Janusza Karyny czy Seby. ;) Większość rzeczy jakie dostarczają nie produkują sami tylko pośrodniczą między ich producentami a klientem, aby ten ostatni nie musiał wydzwaniać do dziesiątek firm zanim kupi wszystko czego potrzebuje do biura poczynając od spinaczy aż po meble. A produkcja komputerów biurkowych to był w historii tej firmy tylko nastoletni epizod w czasach gdy nikt nie produkował wystarczająco dużo wystarczająco dobrych komputerów do takich celów. I z takich samych powodów wymyślili dyskietki i twarde dyski a potem wczesne generacje kart graficznych, bo były potrzebne w biurach a nie mieli od kogo tego kupić. Sam IBM produkował w 1981 potężne maszyny wielkości szaf a potrzebowali czegoś co zastąpi maszynę do pisania i kalkulator. I po to wymyślili swoje PC. A gdy na rynku było już dość producentów aby nie musieli takich komputerków produkować sami to sprzedali ich fabrykę w 2005 firmie Lenovo, (zachowując sobie tylko nieco ich akcji), a która od 8 lat jest największym producentem PeCetów, a i wcześniej nigdy nie spadli poniżej 5go miejsca. Więc jeśli komuś sie wydaje że splajtowali bo przegrali z konkurencją to jest trochę nie w temacie.
@trOLLO #618 - cyt."w 1996 - Amiga 1500 - PPC 603e" - Ale bujasz w obłokach. :) W 90ych niejeden Amigowiec na dodatki do Amy wydawał czasem drugie tyle co na kompa, ale od innych producentów, bo C= nie robili ich dość dobrych i dość tanich, RAMy monitory FDD HDD turboski. Masa kasy przechodziła im koło nosa bo nie interesowali sie tym co Amigowcy robili z Amigami, i że skoro je tak rozszerzają to znaczy że nie do końca są z nich zadowoleni, to cieszyli sie że tyle firm robi dodatki do ich kompów zamiast sobie pomyśleć - Chwileczkę a czemu sami nie zrobimy takich dodatków aby je kupowali od nas? A mogliby narzucić standard rozszerzeń i docelowych konfigów dla developerów. Pewnie dawali premie za projekty których nikt nie chciał, zamiast dodać to co ludzie faktycznie potrzebowali.
W Apple tak robili, że popularne karty rozszerzeń wymyślone przez firmy 3ie w kolejnych generacjach kompów stawały sie elementami dostępnymi na płytach głównych. I klient po 2 latach nie kupował starego gołego Apple + dodatki od firm 3ich, tylko nowego Appla z tymi ficzerami na pokładzie. I podobnie było z łatkami na OSach. Przez co kolejne wersje spełniały oczekiwania i dawały powody do przesiadek na nowsze.
@trOLLO #620 - Nie wiem jakiego softu i drukarki użyłeś w '99 do napisania tej pracy ale miałem 2óch znajomych którzy z jakiś rok przed tym pisali pracę na Amigach. Początkowo chcieli wyłącznie na nich. Dodajmy że wydruk nieproporcjonalną czcionką z drukarki (jak na 8bitowcach) na kierunkach informatycznych pod koniec lat 90ych już nie wchodził w grę. Jeden wybrał program Leto bo polski WYSIWYG itp. Zbladł gdy zobaczył wydruk, bitmapowe czcionki dały ząbki. Monitor i Turbo za słabe aby dawało sie komfortowo pisać na ekranie w 1280x512. Poszedł do kolegi z PC, konwesja pracy na PC porozsuwała formatowanie tzn numerację stron i wąskie kolumny przy wklejonych obrazkach. Poprawki były strasznie czasochłonne, to zapisał jako sam txt, przekonwetował pl znaczki, i zaczął układanie obrazków od nowa na PC. I rozpływał sie w zachwytach nad wygodą mimo że to nie był mocny PC.
Drugi wybrał PageStreama bo to profesjonalne i wektorowe czcionki itp. tyle że bez polskich znaczków. Każdą kreskę czy ogonek trzeba było wklejać osobno nakładając na literki bez "ogonków" setki razy w całym tekście a co bardzo wydłużało pracę. Potem sie okazało że ten program nie ma sterownika do żadnej z drukarek do jakich miał dostęp. Więc wydrukował do pliku OGROMNEJ objętości dzielonej na stos dyskietek 720K. I wydrukował z tego pliku u kolegi na PC na drukarce do której nie miał sterownika na Amie. A jakieś półtora roku później Magazyn Amiga wydał CD-ROM z wektorowymi czcionkami do popularnych programów oraz ze sterownikami do popularnych nowszych drukarek. Gdyby to było dostępne wcześniej to by im umożliwiło zrobienie tego co potrzebowali i to znacznie szybciej wyłącznie na Amigach. Ale oni obaj już wtedy mieli PC bo w planach były kolejne prace a nie zamierzali sie tak męczyć ponownie. A tak na marginesie to takie polskie wektorki i sterowniki Atarowcy do ST mieli dekadę wcześniej. I to tyle na temat nadawania sie Amig do biura. Choć pisząc w językach zachodnich pewnie nie było aż tak źle jak u nas.