[#751] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@QkiZ, post #747

Zestaw 4000D vs 486DX33 ze słabą kartą graficzną były w podobnej cenie (przynajmniej w USA). W 1993r już zwiększała się korzyść w stronę PC. Ale nadal, jak kogoś było stać, to mógł nadal mieć mocny sprzęt ze stajni C=, więc argument że Amiga była słaba w 1992r bo Amiga 500, albo A1200 bez HDD (choć były wersje do wyboru z dyskiem - moja pierwsza Amiga to A1200HD/40), do mnie nie przemawia.
2
[#752] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@flops, post #751

Powiedziałbym raczej, że to był moment kiedy komputery bardzo mocno zaczęły przyśpieszać. W okolicach 2000r. doszły do 1GHz.
1
[#753] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #752

Ale w roku 2000 Amigi to już były retrokomputery. Jeszcze w połowie lat 90 można było rozpatrywać rozbudowaną Amigę jako lekko problematyczną (z uwagi na brak najnowszych programów), ale całkiem wygodną platformę do pracy i grania w trochę starsze gierki, ale jej cena w tamtym momencie już nie była konkurencyjna w stosunku do ówczesnych PC.
W połowie lat 90 miałem A1200 z HDD, CD-ROMem, Blizzardem IV (68030 50 MHz) z FPU i 16 MB RAM, do tego kupiłem monitor multisync 1438S. Taki konfig pozwalał na bezproblemowe opracowywanie sprawozdań na studiach, a potem napisanie pracy magisterskiej (1998), od czasu do czasu grałem w jakiś Civ, czy inne UFO. Przy czym w 1998 roku przepaść między możliwościami sprzętowymi i dostępnym oprogramowaniem użytkowym i grami na PC była bardzo duża. Stąd z początkiem 1999 kupiłem mojego pierwszego PC (K6-2 333 MHz).
Ale nigdy nie twierdziłem, że "Amiga to był skazany od samego początku na porażkę syf", a taki wniosek między wierszami co poniektórych postów tutaj się pojawia.
Bo w drugiej połowie lat 90 Amiga nie miała już atutów, a osoby takie jak ja trzymały się jej z sentymentu. Jako że nigdy nie czytałem pampuchowych wstępniaków, a z amirulezowania się od początku śmiałem, to i nigdy nie miałem przejścia od amigowej miłości do nienawiści (co też wybrzmiewa w tej dyskusji).
Do dzisiaj bardzo lubię Amigę, doceniam rozwiązania techniczne na tle konkurencji lat 80. Tak, 80, a nie połowy 90, czy okolic roku 2000, kiedy od blisko 10 lat Amigi nie produkowano i nie rozwijano.

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 12:50:08 przez wali7
4
[#754] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@wali7, post #753

Też jakoś pod koniec 1999 kupiłem pieca, też z K6-2 (chyba 266 kręconego na 350), z kartą S3 Savage i wyjściem TV, bo podpinałem nadal od 1084S (jak koledzy przychodzili to się pytali czy to 1280x800, bo rozmycie z 640x480 przez port TV robiło hardware blur
1
[#755] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@flops, post #754

Też miałem w tym moim pierwszym PC S3 Savage :) i też podpinałem do mojego amigowego monitora. A że był to 1438S, to zrobiłem sobie przelotkę VGA i 800x600 jakoś działało. Ale więcej już się z tego monitora nie dało wycisnąć.
1
[#756] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@wali7, post #753

Jestem daleki od tego aby nazwać Amigę skazanym na porażkę syfem - tu raczej jest miejsce na refleksję.
Commodore kupiło Amigę, ale aby się rozwijać, problem polega na tym, że pozbyli się jedynego człowieka który potrafił myśleć o biznesie dalej niż w perspektywie tu i teraz.
Kupili Amigę, ale Tramiela już w firmie nie było. Brakło ojca założyciela, który rozumiał po co on to wszystko robi.
Gdyby mogli to by 8 bitowe komputery sprzedawali do dziś.
[#757] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #756

Nie miałem na myśli Twoich wypowiedzi :)
Co do Tramiela, to z jednej strony zgadzam się, z drugiej nie. Bo Tramiel ewidentnie dbał o swoje dziecko, którym było Commodore, natomiast jak wspominali jego współpracownicy (w tym synowie) na biznesie stricte komputerowym się nie znał. Po prostu trochę przypadkiem wyszło, że od maszyn do pisania z którymi zaczynał biznes, naturalna droga rozwoju sprzętu biurowego wiodła do komputerów...
3
[#758] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@oldman, post #584

Parę dni mnie nie było a sie rozgadaliście. :)

Moim zdaniem kulą u nogi dla developerów nie było to że posiadaczy jakiegoś kompa było mało, ani to że mieli słabe konfigi tylko to że jak potrzebowali softu to rozglądali sie wśród znajomych kto to ma żeby sobie przegrać za darmo, albo u lokalnego pirata by kupić za grosze, a nie normalnie w sklepie jak to znacznie częściej robili posiadacze Makówek i dzięki temu przetrwali jako alternatywa dla powszechnie panujących PeCetów. Wszystkich Amig sie sprzedało 6 mln, a Makówek z Motorolkami ok 10 mln, ale nawet gdyby Amigowców było z 15 mln, i nawet gdyby przynajmniej połowa z nich miała 040 i 16RAMu, ale nadal by robili tak samo w kwesti szukania softu to w temacie powstawania nowego nic by sie nie zmieniło, bo jak myślicie ile lat potrzeba by sie zorientować że pisanie dla danej platformy nie ma sensu bo jej użytkownicy ci za to nie zapłacą bo wolą piracić? Młody programista jeszcze częściowo na garnuszku u starych mógł sobie pisać dla idei, ku chwale swojej ulubionej platformy, ale z żoną i dziećmi już ani ona jemu ani on sam by sobie na takie tracenie czasu nie pozwalał, tylko by zaczął pisać na platformę z której są jakieś dochody. I tyle w temacie. Bo Maki były drogimi ale i wygodnymi kompami dla bogatych snobów, posiadanie półeczki z pudełkami po oryginałach to było dla nich coś normalnego. A Amigi były rozrywkowym kompem dla szczeniaków, którym żal było kieszonkowego na oryginały skoro za ułamek tego mógł kupić albo przegrać znacznie więcej. A wymienianie przykładów że czasem bywało także odwrotnie to żaden dowód na inne trendy niż napisałem.
I ten sam los spotkał WSZYSTKIE inne domowe komputery. Bo po paru latach braku nowego softu, tych nowszych nieco mocniejszych wersji takiego kompa już nie miało sensu kupować, skoro na innej platformie za taką samą kasę zyskiwaliśmy dostęp do znacznie większych ilości nowego softu.

@alt_ #586 - Falcon pomimo węższej magistrali miał na niej szybszy transfer niż A1200 nawet z Fastem, bo częstotliwość jej pracy była wyższa. Dane o tym są dostępne dla każdego kto chce je znać. Ale Rulezowcy wolą ich nie znać aby sie nabijać z wyimaginowanej wady u konkurencji.

@bobycob #612 - Sugestia jakoby IBM zniknęło z rynku jest niepoważna. IBM istnieje ponad 100 lat, i nadal ma sie dobrze. Ich celem zawsze było i jest dostarczanie kompleksowego wyposażenia dla biur, wszystkiego od spinaczy po szafy z kartotekami. I celują głównie w dużych klientów którzy mieli co najmniej dziesiątki biur, albo duże ośrodki obliczeniowe które potrzebują komputerów zajmujących całe pokoje. A nie dla Janusza Karyny czy Seby. ;) Większość rzeczy jakie dostarczają nie produkują sami tylko pośrodniczą między ich producentami a klientem, aby ten ostatni nie musiał wydzwaniać do dziesiątek firm zanim kupi wszystko czego potrzebuje do biura poczynając od spinaczy aż po meble. A produkcja komputerów biurkowych to był w historii tej firmy tylko nastoletni epizod w czasach gdy nikt nie produkował wystarczająco dużo wystarczająco dobrych komputerów do takich celów. I z takich samych powodów wymyślili dyskietki i twarde dyski a potem wczesne generacje kart graficznych, bo były potrzebne w biurach a nie mieli od kogo tego kupić. Sam IBM produkował w 1981 potężne maszyny wielkości szaf a potrzebowali czegoś co zastąpi maszynę do pisania i kalkulator. I po to wymyślili swoje PC. A gdy na rynku było już dość producentów aby nie musieli takich komputerków produkować sami to sprzedali ich fabrykę w 2005 firmie Lenovo, (zachowując sobie tylko nieco ich akcji), a która od 8 lat jest największym producentem PeCetów, a i wcześniej nigdy nie spadli poniżej 5go miejsca. Więc jeśli komuś sie wydaje że splajtowali bo przegrali z konkurencją to jest trochę nie w temacie.

@trOLLO #618 - cyt."w 1996 - Amiga 1500 - PPC 603e" - Ale bujasz w obłokach. :) W 90ych niejeden Amigowiec na dodatki do Amy wydawał czasem drugie tyle co na kompa, ale od innych producentów, bo C= nie robili ich dość dobrych i dość tanich, RAMy monitory FDD HDD turboski. Masa kasy przechodziła im koło nosa bo nie interesowali sie tym co Amigowcy robili z Amigami, i że skoro je tak rozszerzają to znaczy że nie do końca są z nich zadowoleni, to cieszyli sie że tyle firm robi dodatki do ich kompów zamiast sobie pomyśleć - Chwileczkę a czemu sami nie zrobimy takich dodatków aby je kupowali od nas? A mogliby narzucić standard rozszerzeń i docelowych konfigów dla developerów. Pewnie dawali premie za projekty których nikt nie chciał, zamiast dodać to co ludzie faktycznie potrzebowali.
W Apple tak robili, że popularne karty rozszerzeń wymyślone przez firmy 3ie w kolejnych generacjach kompów stawały sie elementami dostępnymi na płytach głównych. I klient po 2 latach nie kupował starego gołego Apple + dodatki od firm 3ich, tylko nowego Appla z tymi ficzerami na pokładzie. I podobnie było z łatkami na OSach. Przez co kolejne wersje spełniały oczekiwania i dawały powody do przesiadek na nowsze.

@trOLLO #620 - Nie wiem jakiego softu i drukarki użyłeś w '99 do napisania tej pracy ale miałem 2óch znajomych którzy z jakiś rok przed tym pisali pracę na Amigach. Początkowo chcieli wyłącznie na nich. Dodajmy że wydruk nieproporcjonalną czcionką z drukarki (jak na 8bitowcach) na kierunkach informatycznych pod koniec lat 90ych już nie wchodził w grę. Jeden wybrał program Leto bo polski WYSIWYG itp. Zbladł gdy zobaczył wydruk, bitmapowe czcionki dały ząbki. Monitor i Turbo za słabe aby dawało sie komfortowo pisać na ekranie w 1280x512. Poszedł do kolegi z PC, konwesja pracy na PC porozsuwała formatowanie tzn numerację stron i wąskie kolumny przy wklejonych obrazkach. Poprawki były strasznie czasochłonne, to zapisał jako sam txt, przekonwetował pl znaczki, i zaczął układanie obrazków od nowa na PC. I rozpływał sie w zachwytach nad wygodą mimo że to nie był mocny PC.
Drugi wybrał PageStreama bo to profesjonalne i wektorowe czcionki itp. tyle że bez polskich znaczków. Każdą kreskę czy ogonek trzeba było wklejać osobno nakładając na literki bez "ogonków" setki razy w całym tekście a co bardzo wydłużało pracę. Potem sie okazało że ten program nie ma sterownika do żadnej z drukarek do jakich miał dostęp. Więc wydrukował do pliku OGROMNEJ objętości dzielonej na stos dyskietek 720K. I wydrukował z tego pliku u kolegi na PC na drukarce do której nie miał sterownika na Amie. A jakieś półtora roku później Magazyn Amiga wydał CD-ROM z wektorowymi czcionkami do popularnych programów oraz ze sterownikami do popularnych nowszych drukarek. Gdyby to było dostępne wcześniej to by im umożliwiło zrobienie tego co potrzebowali i to znacznie szybciej wyłącznie na Amigach. Ale oni obaj już wtedy mieli PC bo w planach były kolejne prace a nie zamierzali sie tak męczyć ponownie. A tak na marginesie to takie polskie wektorki i sterowniki Atarowcy do ST mieli dekadę wcześniej. I to tyle na temat nadawania sie Amig do biura. Choć pisząc w językach zachodnich pewnie nie było aż tak źle jak u nas.
2
[#759] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@snifferman, post #621

- Owszem twardzielki 2.5" były droższe niż te 3.5", ale mogło być gorzej i mogli zostać na Skazikach ciągle 2x droższych nawet od 2.5" ATAPI. I tak dobrze że 3.5" sie jakoś w A1200 mieściły. A że wcześniej twardziele 5.25" istniały na rynku bardzo krótko bo tylko '84-87, i zastąpiono je właśnie tymi 3.5", a od '90 już istniały te 2.5", to pewnie nawet nie czuli że to rozwiązanie z przyszłości tylko myśleli że takie akurat na czasie. A przecież Amigowcy lubią rozwiązania które wyprzedzają swoje czasy, czyż nie? ;)

@XoR #627 - W roku '92 flopki 3,5" 1.44 MB na PC też nie były powszechne. Bo właśnie w tym samym roku '92 ukazał sie Win3.1 który jako pierwszy wydano wyłącznie na tych małych dyskietkach 720K, a jeszcze Win3 był także na (ciągle tańszych) 5.25". Dopiero po tej premierze Win3.1 PeCetowcy zaczęli kupować sobie te małe droższe stacje na droższe dyskietki, i to wcale nie HD. Dlatego w C= wierzyli że te ich 880K ciągle jest do przodu.

@Daclaw #628 - Masz pojęcie o rynku jak ślepy o kolorach. Najpopularniejszym 16bit w USA w drugiej połowie 80ych były Tandy 1000, i to głównie dzięki tanim modelom wszystko w klawiaturze. I to właśnie z nimi rywalizowały Atari ST i Amigi, i zdołały zdobyć tylko malutki kawałek tamtejszego rynku. Bo mimo lepszych kolorków i dźwięków (nawet w ST) to w sofcie oba były spóźnione do PC o dwa lata. Gdyby nie było "małych" Amig to ci co je kupili wybraliby ST albo taniego PC w cenie ST, bo modele domowe kupowało sie za kilkaset dolców a nie za kilka tysięcy. A w Europie (nawet na zachodzie) nie byłoby lepiej, bo tutaj 8bitówki trzymały sie nawet dłużej niż w USA. A tobie sie wydaje że produkcja małych czy dużych Fiatów nie ma sensu skoro już wymyślono Ferrari. Tylko że to Fiat wykupił firmę Ferrari a nie odwrotnie. Bo więcej sie zarabia na produkcie masowym a nie takim dla elit. A nawiasem mówiąc elity wolały duże PC niż duże Amigi.
Zresztą niektóre produkty w ofercię są tylko dla podpuchy, jako taki trik psychologiczny aby to co naprawdę chcesz sprzedawać w porównaniu z nimi wydawało sie tanie. Działa na tych co sie nie znają a potrzebują punktu odniesienia by zorientować sie czy coś ma dobrą cenę.

@Jacques #651 - Pobożne życzenia. VGA nie była popularnym monitorem w '93. 2/3 posiadaczy kompa miało 8bit z magnetem, (no może z połowa na zachodzie Europy), szczęśliwcy A500 lub PC z max 1MB bez HDD z CGA lub Herculesem. W najlepszym wypadku z HDD i EGA albo B&W VGA. A już to widzę jak chętnie ktoś podłącza swoją Amigę z tysiącami kolorów do B&W. W tamtych czasach PC jeszcze nie kupowano do grania. A to czy A1200 sprawiała wrażenie profesjonalnej czy nie, zależało nie od rodzaju monitora tylko od tego jaki program widniał na ekranie.
HDD 3.5" w A1200 sie mieścił, VGA jak ktoś już miał to też sie dawała podłączyć. Poważny soft działał pod systemem i na odpowiednich trybach z VGA, więc nie wiem o co ten twój płacz. A Amig nie postrzegano jako profesjonalnych dlatego bo biurowe komputery nie miały tysięcy kolorów tylko obsługiwały pliki z MS Works itp bez konwersji. A amigowi programiści z uporem promowali własne rozwiązania które w biurowym świecie powodowałyby tylko chaos i nigdy sie w nim nie przyjęły. O tym że to nie od posiadanych konfiguracji zależało czy pojawiał sie zaawansowany soft tylko od tego czy ktoś ten soft na danej platformie naprawdę kupował, już pisałem wyżej. Dlatego marzenia o tym że gdyby specyfikacja A1200 byłaby trochę lepsza to by wszyscy pokochali Amigi i szturmem ZA DARMO pisaliby do nich soft jest niepoważna z serii o tym "Gdyby babcia miała wąsy...".
Całe do gadanie o tym które parametry w specyfikacji A1200 powinny być poprawione, sprowadzają sie do tego że wszystkie te rzeczy najdalej w rok czy 2 później można było sobie dokupić. Problem w tym że gdyby były w podstawowej konfiguracji to kasę na te rozszerzenie musiałbyś mieć już o ten rok czy 2 wcześniej. A im coś było nowsze tym droższe, więc w praktyce większość z nas oglądałaby tą SUPER A1200+++ na wystawie i zostalibyśmy na 16bit, a dla mniejszej liczby posiadaczy tym bardziej mizernie by powstawał soft na nową platformę. Takie cuda na kiju nie miały prawa sie udać. Jak ktoś ma kasę to sobie kupi to co lepsze, np mocne topowe PC, albo drogą umierającą platformę na której nie ma aż tyle fajnego softu. Bo kto bogatemu zabroni? ;) Ale snucie bajek o tym aby umierająca platforma nie była umierająca jest jak wizyta w krainie NigdyNigdy. Jak w tym wierszyku o psich smuteczkach "Czemu z nieba kiełbasa nie spada?". Bo przecież powinni to zrobić lepiej i jeszcze pół darmo dawać. :D A moim zdaniem w 80ych i 90ych fajne kompy powstały i cieszę sie że urodziłem sie w dość bogatym kraju aby było mnie stać na 8bit z FDD w '92, i na tysiące kolorów z myszą i HDD w '96. A pół darmo i tak mieliśmy bo soft był z X-Copy. A z alternatywnych historii to wolałbym aby na świecie mniej wojen było. :)

Co do CD32, w latach '92-93 kilku producentów próbowało wypromować konsole ze CD i ŻADNEMU sie to wtedy nie udało. Developerzy dostali ogromną pojemność nośnika i 32bity i nie mieli pojęcia co z tym zrobić. Zawartość tych płyt nie była dość fajna aby płacić więcej niż za 16bit. Przesiadka z 8bit na 16 była ogromnym skokiem jakościowym, i tam kupując droższe od razu widziałeś za co płacisz, ale w 32bit dopiero dodanie dopałek 3D dało porównywalny skok jakościowy a tym samym sens takiego wydatku. A bez 3D, to konsola 32bit była tylko droższa ale nie lepsza od 16bit.
Taka jaskółka jak Doom wiosny nie czyni. Boom na 3D tak naprawdę rozpoczął sie dopiero w drugiej połowie 90ych, kiedy na C= już rosły kwiatki, a oblatani giercmani już wiedzieli że Doom to tak naprawdę nawet nie jest 3D, bo nie ma patrzenia w górę i w dół.


Lajki rozdałem dla:
[#598] bobycob
[#599] flops
[#600] bobycob
[#610] snifferman
[#614] snifferman
[#619] rbej1977
[#636] trOLLO
[#661] trOLLO
[#690] trOLLO
[#702] wali7


Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 13:36:57 przez ZorrO
3
[#760] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #758

Falcon pomimo węższej magistrali miał na niej szybszy transfer niż A1200 nawet z Fastem, bo częstotliwość jej pracy była wyższa

Wytłumacz proszę, w jaki sposób 16 bitowa magistrala 68030 16 MHz w Falconie była szybsza od 32 bitowej magistrali 68EC020 14 MHz do pamięci fast w A1200.
Nie pytam jako rulezowiec, tylko jako fascynat elektroniki.
Magia?

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 13:53:16 przez wali7
2
[#761] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #758

Nigdzie nie sugerowałem szansy na zniknięcie z rynku IBM.
IBM poniósł porażkę przy próbie odzyskania kontroli nad platformą - próbując wprowadzić swojego (i przez siebie kontrolowanego) następcę szyny ISA.

Ostatecznie, dziś na rynku konsumenckim IBM faktycznie nie istnieje - ale to już bez związku.
1
[#762] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Hexmage960, post #740

To uważam za największą przyczynę, dlaczego nie powstawały od razu odpowiednie programy korzystające z OS 3.1 oraz AGA.

Nie do końca. Trzeba na to spojrzeć z perspektywy developera. Jeśli 80–90% rynku to ECS, głównie Amiga 500 z 1 MB RAM, to naturalne jest, że piszesz pod największą bazę użytkowników. To nie jest kwestia „niedocenienia AGA”, tylko czystej kalkulacji.

To był błąd Commodore - powinni wraz z premierą AGA wyciąć ECS (ewentualnie zostawić go tylko jako absolutny entry level). Bez tego AGA nigdy nie miała szans stać się standardem.

Escom starał się temu zaradzić, i mu się to udało w dużym stopniu, dzięki pakietowi Amiga Magic.

Tu się nie zgodzę. Escom powtórzył błędy Commodore. Bundlowanie softu nic nie zmienia, jeśli fundament jest zły. Nadal sprzedawano Amigę 1200 bez HDD w 1995 roku, czyli sprzęt, który już wtedy odstawał pod względem sposobu użytkowania.

Dla mnie AGA to największy skarb Amigi, mimo zdania wielu innych amigowców w tej kwestii.

AGA nie była ani cudem, ani katastrofą - raczej niewykorzystanym potencjałem. Technicznie była krokiem do przodu, ale niespójnym:

- Paula – 8-bit
- blitter – 16-bit
- Lisa – 32-bit
- Chip RAM – 24-bit

Największym ograniczeniem był blitter odziedziczony po ECS, który dławił możliwości Lisy. Ale nawet to nie był główny problem - prawdziwym problemem było to, że AGA nie stała się standardem i nie miała wsparcia w postaci HDD.

PC wkraczając z Windows 95 dość szybko zwiększyło znaczenie systemu.

PC wygrał nie tylko systemem, ale całym modelem korzystania z komputera - HDD, instalacje, GUI jako standard. Amiga mogła to mieć wcześniej, tylko nigdy tego nie wymusiła.

I tu dochodzimy do sedna:

- HDD zmienia wszystko.

I najlepszym przykładem jest właśnie A600.
Gdyby Amiga 600 wyszła wyłącznie w wersji HD:

- bardzo szybko powstałaby duża baza użytkowników z dyskiem
- developer naturalnie zacząłby pisać pod HDD, bo to wygodniejsze
- system Amigi byłby wykorzystywany w pełni

To z kolei automatycznie pchałoby platformę do przodu:
- użytkownik z HDD zaczyna potrzebować więcej RAM
- pojawia się bardziej zaawansowany software
- rosną wymagania i możliwości

To jest naturalna ewolucja platformy.
Premiera Amigi 1200 wyłącznie z HDD tylko by to ugruntowała.
Zamiast tego cały czas obowiązywało myślenie:
- DF0: i nic więcej

I dopóki to się nie zmieniło, nie było mowy o poważnym oprogramowaniu ani realnym wykorzystaniu systemu.
Na koniec jedna rzecz: Commodore powinno było świadomie „odciąć” A500 jako target dla nowego softu.
To boli krótkoterminowo, ale bez tego:
- nie budujesz nowego standardu
- nie przesuwasz rynku
- nie rozwijasz platformy

Problemem Amigi nie była sama technologia, tylko brak decyzji, żeby wymusić nowy standard - a tym standardem powinien być HDD od poziomu A600 w górę.
1
[#763] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@wali7, post #760

Steve Jobs wbrew powszechnej opinii też był technicznym analfabetą - na komputerach znał się Woźniak.

Tramiel mimo, że był tylko managerem dość skutecznie konkurował z Commodore prowadząc Atarii - choć i ich rynek ostatecznie zjadł.

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 14:15:21 przez bobycob
1
[#764] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #763

Właściwie historia Apple i Commodore jest w pewnym stopniu podobna.
Obie firmy przetrwały większą część lat 80 i ciężkiej konkurencji dzięki dobrej sprzedaży podstawowych 8bitowych modeli komputerów.
Apple II - Lisa była za droga, Macithosh niby tańszy, ale nadal uchodził za tylko ekstrawagancką drogą zabawkę.
Podobnie było z Amigą 1000 - rynek nie był gotów płacić tak dużych pieniędzy, całe szczęście, że C64 wciąż się sprzedawało.
2
[#765] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #763

Bo świat niestety definiują wizjonerzy pokroju Jobsa a nawet najlepsi rzemieślnicy jak Wozniak, są tylko narzędziami.
[#766] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #762

I najlepszym przykładem jest właśnie A600.
Gdyby Amiga 600 wyszła wyłącznie w wersji HD:

[...]
- użytkownik z HDD zaczyna potrzebować więcej RAM


I gdzie miał sobie wsadzić ten RAM w A600?
Z punktu widzenia hobbysty można zrozumieć sentyment do zgrabnego wyglądu, ale nie zmienia to faktów: A600 to była pomyłka i 5 woda po kisielu a nie materiał na jakikolwiek rozwój platformy.
3
[#767] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #758

@trOLLO #618 - cyt."w 1996 - Amiga 1500 - PPC 603e" - Ale bujasz w obłokach. :)

To byłoby możliwe - ale tylko przy założeniu, że w Commodore siedzą ludzie, którzy faktycznie rozwijają platformę długofalowo, a nie zarządzają nią „na kwartał”.
Technologicznie to nie było science-fiction. Problemem nigdy nie była bariera technologiczna, tylko brak konsekwencji i planu. W takim scenariuszu wcześniej musiałaby powstać sensowna ścieżka przejścia (np. 030/040 jako standard, potem PowerPC), a nie skok „z niczego w wszystko”.

W 90ych niejeden Amigowiec na dodatki do Amy wydawał czasem drugie tyle co na kompa, ale od innych producentów, bo C= nie robili ich dość dobrych i dość tanich, RAMy monitory FDD HDD turboski

Masz 100% racji. To jeden z najbardziej absurdalnych błędów Commodore.

Brak wymuszania standardu to jedno, ale brak własnych akcesoriów to już czysta strata pieniędzy. To jest biznesowo złoto:
- wysoka marża
- duży wolumen
- klient już „w ekosystemie”

A oni to oddali firmom trzecim.
Fast RAM to idealny przykład:
- koszt produkcji w 1992: ~30–40 USD
- cena na półce: 99–119 USD
Nawet po odjęciu dystrybucji zostaje ogromna marża. I to nie jednorazowa - bo użytkownik wraca po kolejne rozszerzenia.
Commodore mogło na tym zarabiać więcej niż na samej Amidze 1200 - ale kompletnie tego nie wykorzystało.

Nie wiem jakiego softu i drukarki użyłeś w '99 do napisania tej pracy ale miałem 2óch znajomych którzy z jakiś rok przed tym pisali pracę na Amigach.

Kilku różnych programów: WordWorth, TurboCalc, Pagestream i jakiś dodatek do WordWorth, który pozwalał wstawiać wzory jako obrazki. Działało to zaskakująco dobrze - na tyle, że nikt się nie czepiał efektu końcowego.

Na Politechnice korzystałem z drukarki HP DeskJet 920C, wcześniej miałem jeszcze jakiegoś atramenta, ale już nie pamiętam modelu.
I to też pokazuje jedną rzecz: Amiga była w stanie ogarniać „poważne” zastosowania jeszcze pod koniec lat 90. Problem w tym, że robiło się to trochę „naokoło”, kombinując z softem i obejściami, zamiast mieć to jako standardowy, rozwijany kierunek platformy.

Jak dla mnie to się wszystko ładnie spina w jeden obraz:
- użytkownicy byli gotowi wydawać pieniądze
- sprzęt miał potencjał
- zastosowania były realne
Ale:
- brak standardu + brak strategii + oddanie rynku akcesoriów = zmarnowana szansa.
6
[#768] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #758

Nie wiem jakiego softu i drukarki użyłeś w '99 do napisania tej pracy ale miałem 2óch znajomych którzy z jakiś rok przed tym pisali pracę na Amigach.

Nie wiem jakiego softu i drukarki użył w 1999 trOLLO (bo do niego jest skierowane pytanie), ale mogę powiedzieć jakiej drukarki i softu użyłem w 1998 gdy przygotowywałem moją pracę magisterską.
Otóż programem do tekstu i składu (tzn wstawienie stosownych grafik) był WordWorth 7, czyli WYSIWYG edytor tekstu w stylu Worda. Fajny, szybki i wygodny. Umożliwiał używanie czcionek wektorowych, ja miałem czcionki spiratowane z Windowsów. Wychodziło to ładnie, pracowało się szybko i wygodnie.
Co do drukarek, to dzięki pakietowi TurboPrint były sterowniki do większości ówczesnych modeli. Na co dzień używałem taniej drukarki DeskJet (nie pamiętam który model, pamiętam, że czarny robił z kolorów), wydruki były spoko, powstawały na niej sprawozdania. Do wydruku magisterki pożyczyłem LaserJet IV, też działało pięknie.

PS. widzę, że wstawiłem mój post już po trOLLO, stąd już wiem jakiej drukarki użył ;) . Ogólnie ówczesne drukarki HP, zarówno atramentowe, jak i laserowe fajnie działały z Amigą.
Też używałem tego programiku do robienia wzorów (to chyba było z Aminetu). Też używałem Turbocalca, ale tylko do prostych wykresów, bardziej złożone robiłem w Excellu odpalonym w Shapeshifterze na mojej Ami (w trybie monochromatycznym śmigało, a do zabaw z arkuszem kalkulacyjnym kolory nie były mi potrzebne :) ).



Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 14:35:38 przez wali7
2
[#769] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #758

Falcon pomimo węższej magistrali miał na niej szybszy transfer niż A1200 nawet z Fastem, bo częstotliwość jej pracy była wyższa. Dane o tym są dostępne dla każdego kto chce je znać. Ale Rulezowcy wolą ich nie znać aby sie nabijać z wyimaginowanej wady u konkurencji.

No to zapodaj te dane.
[#770] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@wali7, post #753

W połowie lat 90 miałem A1200 z HDD, CD-ROMem, Blizzardem IV (68030 50 MHz) z FPU i 16 MB RAM, do tego kupiłem monitor multisync 1438S. Taki konfig pozwalał na bezproblemowe opracowywanie sprawozdań na studiach, a potem napisanie pracy magisterskiej (1998)


Argument taki, jakby prosta edycja tekstu to był jakiś top of the top zastosowań komputera... Ja Amigi używałem jako głównego i jedynego komputera do 2008 roku. To już była era fotografii cyfrowej i cyfrowego video. I też się dawało. Wszystko było kwestią pomysłowości, czasu oraz przyzwyczajenia się do dużych zrzutów ciepła i wentylatorów ryczących 24/7.

Co się stało w 2008? Skończyły się czasy studenckie i zaczęła się konkretna praca zawodowa. I wtedy szybko odechciało mi się udowadniania, że jestem hardkorem kosztem spędzania nad zadaniami 4x więcej czasu, niż to konieczne.
1
[#771] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #759

Tak sobie siedzę i robię obliczenia na potrzeby obecnej pracy, co pewien czas sprawdzam wątek i odpowiadam ;)
I śledząc powtarzające się według podobnych wzorców poglądy, taka myśl mi przyszła do głowy, że może widzimy tu efekt różnic pokoleniowych.
Zacznę od swojej historii: pierwszą Amigę (A500) dostałem w roku 1991. Byłem wtedy w II klasie liceum, stąd były oczywiście gierki, ale też sporo rzeczy "poważniejszych": zabawy z edycją dźwięku (zrobiłem sobie sampler wg schematu w Bajtku), zabawy z edycją obrazu, jakieś programowanie... Gdy pojawiła się A1200, to dosyć szybko wymieniłem A500 na A1200 z HDD, którą w miarę (własnych) możliwości finansowych rozbudowywałem: na szybko fast RAM do 4 MB, potem FPU, potem okazyjnie kupiłem Blizzarda IV (akurat dostałem stypendium na studiach), 16 MB RAM, CD-ROM, tania drukarka, przez jakiś czas używałem do pracy pożyczony monochromatyczny monitor VGA, i ostatnim zakupem był monitor 1438S (mam go do dziś).
Byłem wtedy już za stary na większość gierek, Amiga była moim komputerem do wszystkiego, innego nie miałem. Gdy koledzy przechodzili na PC dla lepszych gier, to mi się nie chciało zmieniać środowiska pracy tylko dlatego, aby mieć lepsze gry, na które nie miałem zbyt wiele czasu (żałowałem jedynie braku Panzer General i Warcrafta).
Z tych samych powodów nigdy nie wchodziła w grę wymiana A1200 na PSX, bo do pisania sprawozdań na studia niezbyt się nadawało ;)
Więc taka teza: że Ci, którzy Amigę dostali powiedzmy po 15 roku życia, w momencie gdy Amiga była na topie (początek lat 90), to pamiętają ją jako wiodącą platformę (takie osoby nie dadzą sobie nawinąć makaronu na uszy, że mający się pojawić z 5 lat PSX, czy ówczesne 386SX z VGA 512kB bez karty dźwiękowej zniszczyły Amigę). Gdy w połowie lat 90 Amiga dogorywała jako platforma do gier, to jeszcze można było na niej całkiem wygodnie i wydajnie pracować. Stąd inwestowaliśmy w Ami, mimo, ze powoli było widać, że stosunek koszt/efekt jest coraz gorszy.
Osoby zaś, które Amigę poznały (wtedy bądź później) mając mniej lat, dochodząc do okresu "starszonastolatkowego" były jeszcze zbyt młode aby docenić Amigę jako platformę do pracy, zaś w okolicach 1995 roku oczywistym było, że gry na 486/Pentium, czy PSX zjadają Amigę na śniadanie. I wtedy przeszli na lepsze platformy gamingowe, Amigę kojarząc ze szrotem.

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 15:20:46 przez wali7
5
[#772] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #762

Chip RAM – 24-bit

Skąd bierzesz takie bzdurki? Czyżbyś nie odróżniał ADRESS BUS od DATA BUS?
[#773] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #770

Ja Amigi używałem jako głównego i jedynego komputera do 2008 roku.

Dla mnie formą amigowania w okolicach roku 2008 był już Morphos. Miałem Pegasosa II z G4 i wszystko śmigało. I tak jak magisterkę pisałem jeszcze na Ami na amigowym głównie sofcie, tak doktorat powstał na Pegasosie... korciło mnie aby zrobić to pod WordWorthem, który pod MOSem działał super, jednak uznałem, że bym się umęczył (jednak świat posunął się od lat 90 do przodu, a WordWorth nie), stąd na Pegu jako drugi system wylądował Linux i praca powstała na OpenOffice.
Ale wciąż byłem Intel Outside ;)



Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 15:33:59 przez wali7
5
[#774] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Pinto, post #772

W sumie masz rację . Mogłem doprecyzować . Mój błąd.
1
[#775] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@wali7, post #771

Ja poszedłem do liceum. Szkoła była w opór durna, zrobiła ze mnie ścierę do podłogi, nie odnalazłem się społecznie. Coś jak upadek z 10 piętra na beton. Potrzebowałem subkultury i akurat nawinęła się Amiga z jej lekko kibolskim, sekciarskim środowiskiem. Ot i wszystko. Ani specjalnie nie potrzebowałem komputera, ani niespecjalnie mnie interesowała informatyka, więc to, że Amiga jako platforma była nieco odklejona przez długie lata mi nie przeszkadzało. To była towarzyszka życia, a tylko przy okazji sprzęt użytkowy. Pewnie dlatego dawałem radę tak długo i bez większego bólu (do 2008 roku).
[#776] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #766

I gdzie miał sobie wsadzić ten RAM w A600?

Tam gdzie wkłada się Chip. Choćby. Ale oczywiście producent poległ na tworzeniu sprzętu.
[#777] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #770

Argument taki, jakby prosta edycja tekstu to był jakiś top of the top zastosowań komputera...


Co do pracy biurowej i zastosowań komputera, to oczywiście, że poważne zastosowanie komputerów już wtedy dalece przekraczało pracę biurową. Jednak w latach 90 w 90% przypadków "poważne" zastosowania komputerów utożsamiano z pracą biurową. Oczywiście każdy wiedział, że można też na komputerach robić obliczenia (kto nie słyszał o Odrze), czy robić inne rzeczy... ale mało kto to robił. Na studiach mieliśmy takie ćwiczenia, gdzie wynik eksperymentu trzeba było obliczyć na kalkulatorze, gdzie przybliżony wzór trzeba było rekurencyjnie stosować, aż kolejne iteracje przestaną się różnić (jeśli ktoś miał porządny kalkulator naukowy, to był w czarnej du*ie ;) )... napisałem sobie prosty programik w C, który to obliczenie w niewyobrażalnej dla klepacza z kalkulatorem ilości iteracji robił w kilka sekund. Gdy się wieść rozeszła, to dla połowy roku zrobiłem te obliczenia :)

Ostatnia aktualizacja: 27.03.2026 15:36:54 przez wali7
3
[#778] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@flops, post #751

więc argument że Amiga była słaba w 1992r bo Amiga 500, albo A1200 bez HDD (choć były wersje do wyboru z dyskiem - moja pierwsza Amiga to A1200HD/40), do mnie nie przemawia.


Tylko wiele gier amigowych nie miało instalatora na HDD i trzeba było grzebać i obchodzić. Amiga 500 w 1992 nie była słaba jeśli chodzi o swoją kategorię cenową. Problemem była różnica w cenie A500/A600 vs A1200 a zyskane możliwości. Jak ktoś sobie rozbudował A500 o HDD i jakieś turbo albo chociaż Fast, to może nie chciał inwestować w A1200. Wolał poczekać na soft i rozszerzenia, a może nawet obniżkę ceny. I tak powiedzmy po roku, czy dwóch PCty już tak cenowo się różniły, a softowo i wydajnościowo poszły do przodu.

Tutaj ludzie zarzucają, że porównywane są sprzęty z 1994 z Amigą 1200 z 1992. Wielu nie kupowało sprzętów na premierę, tylko czekali na rozwój wydarzeń danej platformy. A1200 też porównujemy z 386, którego PCty mają od 1986 roku. Dlaczego? Bo stały podobnie cenowo.
1
[#779] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #767

Brak wymuszania standardu to jedno, ale brak własnych akcesoriów to już czysta strata pieniędzy.


Robili! Kontrolery SCSI, karty procesorowe, a nawet kartę RTG A2410. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych wyrobów były: absolutny minimalizm i beznadziejne osiągi.

Aż trudno uwierzyć, że C= to była firma "zachodnia". W wielu aspektach przypomina wyjętą wprost z PRLu.
2
[#780] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@snifferman, post #778

Jak ktoś sobie rozbudował A500 o HDD i jakieś turbo albo chociaż Fast, to może nie chciał inwestować w A1200.

To w praktyce nie byłby większy problem.
Gdyby HDD był standardem w Amidze, to przestaje mieć znaczenie, czy gra jest pod ECS czy AGA bo zmienia się sposób projektowania software’u.
Przy HDD + Fast RAM jako bazie:
- nie myślisz już w kategoriach 1 MB RAM
- nie myślisz w kategoriach 880 KB na dyskietce
- nie optymalizujesz wszystkiego „na siłę”

tylko robisz normalny, większy, bardziej złożony program

W takiej sytuacji:
- ECS nadal mógłby żyć jako niższy poziom
- AGA dawałaby lepszą oprawę
- ale fundament (HDD + RAM) byłby wspólny

I to jest klucz, problemem Amigi nie było to, że użytkownicy mieli różne modele,tylko to, że nie było wspólnego standardu użytkowania, bo w praktyce wszystko rozbijało się o jedno:

DF0: vs HDD

Dopóki podstawą była dyskietka, software był ograniczony.
A gdyby podstawą był HDD cała platforma naturalnie poszłaby poziom wyżej
To nie brak instalatorów był problemem, tylko brak HDD jako standardu, który zmusiłby developerów do myślenia o Amidze jak o platformie, a nie jak o komputerze „na dyskietki”
2
Na stronie www.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem