[#901] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #900

Nie - ale przyznasz, że to bez znaczenia, że takie bywały?
Bo to taki sam przypadek jak jeden na tysiąc rodzynek mający HDD przy Amidze 500.
[#902] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@x01, post #872

Wspomniany przez Ciebie Team17 pisał gry na Amigę do 1997, wygląda na to, że mieli nadzieję i piractwo nie bardzo im "przeszkadzało".

Team17 to tylko przykład, problem dotyczył w zasadzie całej branży. Nawet po upadku Amigi, gdy pojawiali się wydawcy tacy jak ClickBoom czy Vulcan Software, pirackie kopie niemal natychmiast trafiały do obiegu.
Wyobraź sobie sytuację: chcesz wydać grę na martwą platformę, bo wiesz, że wciąż istnieje aktywna baza użytkowników. Jednocześnie masz świadomość, że ogromna większość z nich i tak skopiuje grę zamiast ją kupić.
Warto sięgnąć do wywiadu z twórcami Exodus The Last War, sami przyznawali, jak niewiele kopii sprzedali w porównaniu do liczby egzemplarzy krążących po BBS-ach i innych źródłach. To pokazuje drugą stronę medalu: użytkownicy Amigi chcieli oprogramowania, ale bardzo często nie chcieli za nie płacić.

Raczej firmy zaczęły opuszczać rynek po upadku C=, a nie dlatego że w było tak dużo piratów.

Wyraźnie zaznaczyłem, że piractwo było jedną z przyczyn, a nie jedyną. Niemniej jednak jego skala na Amidze była ogromna.

I tu kluczowa jest właśnie skala. Załóżmy, że 70% użytkowników Amigi i 90% użytkowników PC piraci Twoją grę. Różnica polega na tym, że na PC sprzedajesz 2 miliony kopii, a na Amidze 10 tysięcy. Który rynek odpuścisz
Przy małym rynku każdy poziom piractwa jest dużo bardziej odczuwalny. A na Amidze było ono na tyle powszechne, że realnie wpływało na kondycję całej platformy.

Nawet jeżeli ludzie używki jeszcze Amigi we wczesnych latach 2000 nie można się spodziewać, że będzie soft poza jakimiś rzeczami robionymi przez miłośników.

Teoretycznie oprogramowanie mogło nadal powstawać. Pytanie tylko, kto miałby je wydawać, skoro ogromna część użytkowników i tak sięgnęłaby po piracką wersję
10
[#903] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #902

I tu masz moją pełną zgodę. OK
1
[#904] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #902

Zamiast robić port na Amigę, wydawcy zaczęło się opłacać zrobić go na konsolę, lub środki przeznaczyć na zupełnie nowy tytuł.
[#905] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #904

W Polsce Amiga 500 była sprzętem kupowanym z jednego powodu: żeby grać tanio, szybko i dużo. To nie był komputer dla kolekcjonerów, tylko dla ludzi, którzy chcieli po prostu wrzucić dyskietkę i odpalić Lotusa, Sensible World of Soccer albo Turricana.

I teraz najważniejsze: skoro sama Amiga kosztowała na giełdzie 200 zł, to nikt przy zdrowych zmysłach nie wydawał 40 zł na jedną oryginalną grę, skoro obok, na tym samym stoisku, leżała kartka z napisem:
"Nagranie dyskietki – 1 zł"

To mówiło wszystko. Za cenę jednego oryginału mogłeś wrócić do domu z całą reklamówką gier. Wystarczyło podejść do stolika, wskazać palcem listę tytułów, a sprzedawca już wyciągał pudełko z dyskietkami i kopiował, aż stacja piszczała.
[#906] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #901

Ale chcecie powiedzieć, że w czasach dzikiego kapitalizmu, kiedy rodzące się branże absorbowały każdy biznes i kapitał, wszyscy byli biedni jak Wy na Waszej wiosce? Bez przesady. Można było mieć twardy dysk w Amidze i można było mieć wyjście TV w PC - to nie są wyzwania (finansowe, techniczne) klasy lotu na Księżyc.
1
[#907] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Leon, post #905

I dla tych ludzi Amiga była konsolą do gier. Oni zmieniając sprzęt najczęściej kupowali konsolę.
[#908] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #906

Leczysz własne kompleksy uważając, że wszyscy mieszkają na wsi?
Lata 90, zwłaszcza pierwsza połowa to był bardzo trudny czas dla większości żyjących Polsce.
7
[#909] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #908

No to jasne, że jak ktoś żarł brukiew i popijał z kałuży to komputera nie kupował, z HDD czy bez. Ja o tej mniejszości mówię.
1
[#910] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #909

Ale moment później przychodzi inny kolega który wyciąga z nosa statystyki mówiące o posiadaniu komputera przez 5% gospodarstw domowych w roku 89!
W całej podstawówce były wtedy dwie osoby które jakieś Atari miały.
3
[#911] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #910

Prędzej w każdej klasie. I raczej było ich więcej. W mojej 1/3 składu na bank.
2
[#912] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #889

Amiga upadła bo nie miała żadnego sensownego zastosowania dla mas.

No takiego argumentu jeszcze tu nie widziałem. Może dlatego że jest z dupy.
Amigowcy wybierali PSX bo nie lubili PC. Teraz jak ktoś dalej nie lubi PC to kupuje Maca a gra wciąż na konsoli.

Duże uproszczenie. Wielu tu amigowców przesiadło się na PC z braku wyboru.
No to jasne, że jak ktoś żarł brukiew i popijał z kałuży to komputera nie kupował, z HDD czy bez. Ja o tej mniejszości mówię.

Mniejszości Pamiętasz lata 90'
3
[#913] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@QkiZ, post #912

Amiga była popularna w Polsce we wczesnych latach 90tych bo była tańsza niż PC. Później ta przewaga stopniała. Jakby była dostępna tylko z HDD to podniosłoby cenę i mniej ludzi by ją kupiło i wybrało coś w swoim budżecie.

To prawda, że z HDD są dużo większe możliwości. Wieksze i bardziej skomplikowane gry i użytki. Tylko czy było wtedy na to wszystkich stać?
3
[#914] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #911

Oczywiście - w twojej szkole. U nas w Wólce Głodowej gdzie jedzono tylko brukiew były dwa na cała szkołę.

Przy okazji dysk 2.5'' 120MB w roku 93 kosztował niemal 1000$ - według chata GPT. Więc ciekaw jestem co która A600/A1200 miała dysk zanim ludzie nauczyli się kombinować.
BTW większość A600 ściągniętych przez Wrocławskie Amigo miała wadliwy kickstart (tak w MA twierdzono), więc był problem z uruchomieniem dysku.

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2026 11:28:05 przez bobycob
1
[#915] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #914

BTW większość A600 ściągniętych przez Wrocławskie Amigo miała wadliwy kickstart (tak w MA twierdzono), więc był problem z uruchomieniem dysku.


Commodore wydało sporo A600 z kickstartem 37.299 który nie miał obsługi portu IDE.

Trzeba było wymienić kickstart na nowszy (choćby 37.300) lub odpadać IDEFix97 czy inne eide.device z dyskietki.
1
[#916] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@QkiZ, post #912

No takiego argumentu jeszcze tu nie widziałem. Może dlatego że jest z dupy.


Jakie sensowne zastosowanie dla mas na świecie miała Amiga w 1994/1995?. Ani do gier ani do pracy się nie nadawała. PC i PSX zaorały ją całkowicie. To że w biednej Polsce jakoś się jeszcze trzymała nie ma najmniejszego znaczenia.







Ostatnia aktualizacja: 03.04.2026 12:44:01 przez rbej1977
3
[#917] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #916

Absolutnie do niczego się nie nadawała, nie nadaje i nie będzie nadawać.

Dlatego też właśnie kliknij w prawym górnym rogu na rbej1977, potem Mój profil a następnie w menu po lewej stronie klikamy Kasowanie konta i potem na środku jest przycisk Kasuję który też klikasz. Potem na klawiaturze naciskasz Ctrl+W.

Z góry dziękujemy ok, racja

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2026 13:12:29 przez XoR
5
[#918] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #916

strasznie debilne pytanie. ale odpowiem
w tych latach w trzy osoby modelowaliśmy na LightWave obiekty ,
bo było wygodniej i płynniej niż na pctach. dopiero poznie import obiektów
oraz render. na koniec przeniesienie do Amigi, zeby zgrać animacje.
tak - plansze ze scrollingiem nutek do TVedukacyjnej.
4
[#919] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@habit, post #918

I co to zmienia że 3 osoby w Polsce w 1995 roku pracowały na Amidze?. W tym czasie świat miał w tyłku Amigę, więc padła. Nie miała żadnego masowego zastosowania na świecie. Na tle rozpędzonego PC i PSX-a nie oferowała absolutnie nic.
4
[#920] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@habit, post #918

Prawdopodobnie najlepszy i najpotężniejszy program dla Amigi kiedykolwiek napisany.
1
[#921] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #919

I dlatego w 1995r w większości stacji kablowych w USA stało pełno Amig, bo nic się na tym nie dało zrobić. A w niektórych miejscach jeszcze 10 lat później...
I też nie dało się programować, przepisywać prac dyplomowych, robić obiektów do gier, renderować i obrabiać materiałów VHS...
A LightWave rządził, szczególnie w modelowaniu. Nawet obiekty do Quake i wielu późniejszych hitów było w nim robione.

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2026 15:20:50 przez flops
3
[#922] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #845

- Twój argument że skoro "W 1996 roku 060/50 plus RTG pod Shapeshifterem pozwalało odpalać, (...) shareware z cover CD macowych gazetek" miałoby być dowodem że to nie był wtedy HighEnd tylko mainstream jest nielogiczny. To tak jakbyś twierdził że gdyby twój konfig był zbyt dobry i zbyt drogi to soft dla przeciętnych wtedy konfiguracji Maków by nie działał na za mocnym sprzęcie, a to przecież absurd. Bo wpraktyce soft dla średniaków chodził zarówno na średnich konfigach jak i na wyjechanych w kosmos. A o hajendowości świadczy wysoka cena, oraz znikomy % posiadaczy takowych, a nie to że średni soft przestaje na nich działać.
Nawiasem mówiąc moim zdaniem kupowanie do Amy w 90ych RTG, 060 czy PPC nie świadczy o sensownym podejściu do wydawania pieniędzy, tylko o fanbojowatości bo PC za ułamek ich wartości potrafił więcej, i dawał platformę z dostępem do bez porównania większych ilości nowoczesnego softu z dziedzin wszelakich od rozrywki przez hobby aż do zarabiania na takim sprzęcie i oprogramowaniu kasy. A Amiga w końcu 90ych to była już tylko skarbonka oraz przepustka do niszowego środowiska fanów platformy która w mainstreamie już nawet nie tyle że sie nie liczyła ale wręcz w powszechnej świadomości nie istniała. Posiadacze PC zdawali sobie sprawę z istnienia posiadaczy A500, niektórzy z nich sami nimi kiedyś byli albo mieli takich znajomych, ale na mówienie im o Amigach z twardzielami CDkami kartami-graf. czy odpalających neta, Dooma, czy MP3 robili wielkie oczy jakby spotkali kosmitę albo wariata. W ich świecie takie Amigi "NIE ISTNIAŁY". A jak im pokazałeś na żywo i mówiłeś ile na to wydałeś to rozglądali sie którędy sie stąd wychodzi bo jednak spotkali wariata. ;) Pokazywanie że do Amigi też sie da coś podłączyć albo coś na niej zrobić, nieważne że drożej i mniej wygodnie imponowało tylko innym fanbojom którzy po raz enty oglądali sobie na Amigach filmik ze zawieszenia sie Windy na jej premierze, jako dowód że to MY jesteśmy ci lepsi. A że te Windy po paru latach umiały więcej od Amig to jakoś im umykało.

Na mojej 030 potrafiłem pokazać niejedną rzecz która imponowała posiadaczom 386, zwłaszcza jeśli mieli B&W monitor albo co najwyżej Covoxa, ale na posiadaczach 486 zdumienie budził jedynie fakt że wskaźnik myszki sie nie zacinał w trakcie wczytywania katalogu ze CD, a reakcją na wszystko inne był ziew, nawet wtedy gdy miałem pożyczoną 040. Łatwiej mi było zaimponować moim Amstradem posiadaczom C64 niż moją Amigą posiadaczom PC. Dopiero odpalenie PSXa a zwłaszcza FMV których na pirackich CD do PC nie mieli budziło w nich zazdrość, zwłaszcza gdy mówiłem jak mało za to zapłaciłem. :)

@trOLLO #851 - Mnie sie wydaje że część pracowników C= żyła w bańce nadal wierząc że tylko Amiga coś potrafi, nawet w czasach gdy świat topowych PC wyprzedził Amigi jak Zziiuut! rakietą. A reszta zdawała sobie z tego sprawę ale nadal wierzyli że produkują niskobudżetowe komputery 8/16bit na które jeszcze długo będzie zbyt, bo statystyki mówiły że ciągle więcej rodzin nie ma komputera niż ma choćby 8bit, nawet w USA, a w krajach rozwijających sie takich potencjalnych przyszłych klientów wierzyli że nie zabraknie. Dlatego wydawało im sie że nie ma powodów do stresu czy paniki.
Nie przewidzieli tego że rynek w krajach rozwiniętych tak sie nasyci komputerami domowymi że te nowe przestaną sie sprzedawać, bo ludziom kupującym swój pierwszy komputer bardziej sie opłacało kupić używany egzemplarz z kupą dodatków niż nowy goły za tyle samo. A podaż używanych tylko rosła. Natomiast rynki rozwijające sie im bardziej były zacofane tym większa była szansa że przeskoczą od razu z liczydeł na PC lepsze od Amig, pomijając całkowicie etap komputerów domowych jakie produkowała C=. A uboższe warstwy takich krajów nie mając pojęcia o istnieniu komputerów domowych sprowadzali z krajów rozwiniętych 16bit PC sprzed dekady w cenie złomu. I ludzie z C= obudzili sie z ręką w nocniku, z magazynem niesprzedanych kompów w świecie opanowanym przez inne marki.
3
[#923] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@flops, post #921

Cały świat w 1995 roku pracował i grał na Amidze. Pewnie umarła przez zbyt dużą sprzedaż. Zaklinanie rzeczywistości zostało co niektórym do dziś...
3
[#924] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@x01, post #864

- Naprawdę fajna historia, lubię takie czytać, ale co do "czemu piractwo zabiło rynek nowego softu do Amig" to już mi sie nie chce po raz enty tłumaczyć. Skoro ktoś nie potrafi czytać ze zrozumieniem, i ciągle te same głupie argumenty że PeCetowego rynku piractwo nie zabiło, jakby nie odróżniał rynku światowego od polskiego, istnienia komputerów i ich producenta od istnienia producentów softu do tych komputerów, albo skromnej liczby 6 mln wszystkich Amig na świecie wyprodukowanych w ciągu 8 lat, od liczby PC których w latach 80ych wyprodukowano naście mln, w samym '90-10mln, w '91-14mln, '93-27, '94-50... itd itd. Dlatego jeśli na Amidze połowa ludzi nigdy nie kupiła oryginalnego softu to tych pozostałych będzie za mało aby utrzymać amigowych programistów, ale jeśli na PC nawet 90% nigdy nie kupi oryginalnego softu to tych PeCetowców co zostanie wystarczy aby utrzymać Pecetowych programistów. Albo inaczej Amigowy rynek jest jak mucha, Pecetowy jest jak słoń, piractwo jest jak packa na muchę, która miażdży muchę, ale nawet 10 takich pacek nie zabije słonia. - To był ostatni raz, więcej tego tłumaczyć nie będę. ;)

@x01 x872 - Póki dostatecznie wielu użytkowników będzie kupowało soft na jakąś platformę to będzie on powstawał, nieważne czy producent jeszcze istnieje czy nie, albo ile lat minęło od końca produkcji platformy a tym samym jak bardzo jest już przestarzała. Najlepszym na to przykładem jest konsola Sega Dreamcast na którą nadal powstają nowe gry, bo użytkownicy sie skrzyknęli że będą kupować, zrobili ankietę jaki tytuł najpierw na próbę i udało sie stworzyć i wydać i zarobić a potem już było z górki. Żadna inna konsola z tamtych czasów nie może sie pochwalić czymś takim. I to pomimo złożoności znacznie większej niż gry na Amę. Powie ktoś że to amatorstwo, to radzę poszukać i zobaczyć.

@bobycob #874 - Pod koniec ery 8bit gry do nich też rosły objętościowo i stopniem złożoności. Coraz większy % nowo wydawanych wymagał 128K i FDD bo nie mieściły sie całe w 64K. Choć nie każdy posiadacz 8bit poszedł w tym kierunku, podobnie jak nie każdy Amigant korzystał z gier na nastu dyskietkach. Bo "dyskoteka" niewygodna, twardziele drogie, baaa nawet naście pustych dysków było droższe niż piraty na 2-3 dyskietkach. hehe

@rbej1977 #879 - VooDoo nie było pierwszą kartą 3D do PC. Pierwsze pojawiły sie w '94. Ale sama karta kosztowała tyle co PSX i w podobnym tempie obie taniały, tyle że do karty trzeba było całą resztę PC dokupić za kilkukrotność tej ceny.
Nawiasem mówiąc dziwi mnie że tak wielu uważa że Doom rozpoczął szał na 3D, podczas gdy znacznie lepiej sprzedawała sie Tomb Rajderka, ludzie dostali na jej punkcie fioła, a Doom nie zmieścił sie nawet w 10 najlepiej sprzedawanych tytułów ani w roku premiery ani w następnych. Wiem wiem, to było później, bo Doom był tylko jaskółką która nie uczyniła wiosny, a TR + Duke Nukem + Gran Turismo + Tekken - były wiosną.

@Jacques #880 - Myślę że większość ludzi która kupiła sobie konsolę to dokupiła ją do już posiadanego komputera, a nie że kupiła zamiast niego. Tą ostatnią opcję wybierali raczej rodzice z małymi dziećmi którzy sami nie interesowali sie komputerami.
Gdy miałem CPC ze stacją to ze zazdrością patrzyłem na niektóre gry na Pegazusie, ale mówiłem sobie a co ja neandertal jestem żeby coś bez klawiszy kupować. :D Ale parę lat później gdy zobaczyłem PSX w działaniu za ułamek ceny komputera (a już miałem A1230HDCD) uznałem że muszę to cudo mieć. Chociaż na początku wpieniało mnie sterowanie padem, ale sie nauczyłem i wyleczyłem sie z joystików które teraz kojarzę z prostackimi grami z 1 Fire zamiast z 8x Fire. Takie wielo-fajerowe sterowanie to cichy towarzysz rewolucji przejścia z 2D na 3D. To jakby porównać grę w chińczyka z Paintballem. :D A po takich emocjach chińczyk przestał być grą, a stał sie nic nie wartą tekturką.

@QkiZ #884 - Pamiętam że w końcówce lat 90ych jakaś międzynarodowa instytucja robiła badania na temat poziomu życia we wielu krajach, i jedną ze sensacyjek jakie wzbudziła które komentowano także w polskich gazetach i w TV (np w programie Polaków Portret Własny), było to że w latach 90ych mieliśmy w PL lepsze parametry kupowanych komputerów niż w krajach tzw zachodu. I socjologowie sie głowili jak to możliwe czy to jakiś błąd? Przecież Polacy są sporo biedniejsi i na wszystko inne wydają mniej pieniędzy, na ciuchy, jedzenie, rozrywki, AGD, RTV, meble, auta, wakacje, leczenie, itd itp. Ale komputery kupujemy lepsze. Bo po pierwsze w krajach EWG (to przedpotopowa UE) w celu ochrony miejscowego rynku były bariery celne przed sprowadzaniem tanich składaków z dalekiego wschodu, A U NAS NIE! Po drugie na zachodzie drugie tyle co na sprzęt wydawali na soft, a u nas nie. I po trzecie tam był to normalny sprzęt użytkowy jak maszyna do pisania albo jak bojler, który dopóki działał to nie przyszłoby ci do głowy aby marnować kasę na nowy. A u nas komputer był symbolem nowoczesności i wyznacznikiem prestiżu jak futro z norek. Więc jeśli sie dowiedziałeś że sąsiad kupił kompjuter, to nawet jak nie wiedziałeś jak i do czego tego używać to kupowałeś droższy niż on, żeby sobie nie pomyślał że jesteś od niego gorszy. A tam takich kompleksów nie mieli więc nie musieli ich "leczyć" wydawaniem kasy na zbędne rzeczy bo mieli w nosie to co ma sąsiad. Więc stereotyp że tam wszystko mieli lepsze niż u nas w tym punkcie sie nie sprawdzał. Choć tym co o tym badaniu nie słyszeli to ich kompleksy wobec zachodu każą wierzyć że to niemożliwe aby w bogatszych krajach mieli coś słabszego niż u nas. Młodsi nawet nie zdają sobie sprawy z tego że rodzice im kupili komputer nie dlatego że ich o to uporczywie prosili, ale dlatego że powiedziałeś że dzieciak sąsiadów już go ma. :D


Lajki rozdałem dla:
[#848] bobycob
[#869] trOLLO
[#870] bobycob
[#875] Daclaw
[#882] rbej1977
[#894] rbej1977
[#895] flops
[#899] bobycob
4
[#925] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #919

I co to zmienia że 3 osoby w Polsce w 1995 roku pracowały na Amidze?.

Swego czasu kilka lokalnych stacji TV pracowało na Amidze. Jeśli trochę poczytasz, znajdziesz informacje, że jeszcze około 1999 roku zarówno TVN, jak i Polsat korzystały z Amig.
Znam też zdecydowanie więcej niż trzy osoby, które robiły na Amidze sensowne rzeczy, i to nawet w okolicach 1999–2000.

W tym czasie świat miał w tyłku Amigę, więc padła

Padła, bo upadła firma matka przez własne błędy i złe zarządzanie. Naprawdę tak trudno to zrozumieć

Nie miała żadnego masowego zastosowania na świecie.

Amigi były wykorzystywane przez NASA przez długi czas.

Seriale:
-Babylon 5
- SeaQuest DSV
efekty były tworzone przy użyciu Amig.

Filmy:
- Titanic
- Apollo 13

Amigi były wykorzystywane m.in. do części efektów i sterowania kamerami.

Warto obejrzeć materiał na kanale Retro Recipes, gdzie odzyskano Amigę 4000 z danymi używanymi przy produkcji „Apollo 13” i „Titanica”.

Na tle rozpędzonego PC i PSX-a nie oferowała absolutnie nic.

Gry to nie jedyne zastosowanie komputera, chyba się z tym zgodzisz

Pisałem Ci już wcześniej: bez problemu przygotowywałem prace w technikum i na studiach na Amidze, a następnie drukowałem je na standardowej drukarce atramentowej. Znam przynajmniej kilka osób, które robiły dokładnie to samo.

Renderowałem też grafikę „3D” (Real 3D), słuchałem muzyki i grałem w gry. To było dla mnie normalne, codzienne zastosowanie komputera.

Gdy pojawił się internet, najpierw korzystałem z modemu, a później z łącza przez kartę PCMCIA, cały czas na Amidze.

Zmiana nastąpiła dopiero około 2004 roku, wtedy Amiga przestała mi wystarczać i wyraźnie odstawała od świata. Nie oznacza to jednak, że była złą konstrukcją, tylko że przez ponad 12 lat praktycznie jej nie rozwijano.

Ogólnie mam wrażenie, że Amigę 4000 z procesorem 060 widziałeś raczej przez szybę niż miałeś ją u siebie w domu. Gdybyś ją faktycznie używał, nie wyciągałbyś takich wniosków.
4
[#926] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #925

Kilka lat temu ktoś wrzucał fotę (niestety nie do odnalezienia obecnie) jak był na wczasach w Albanii i wywaliło ekran z WB 3.2.2 (mogło to być około 2020 roku).

1
[#927] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Hubez, post #926

Czyli ktoś w 2020 roku miał już system z 2024 roku?
1
[#928] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #922

Mnie sie wydaje że część pracowników C= żyła w bańce nadal wierząc że tylko Amiga coś potrafi, nawet w czasach gdy świat topowych PC wyprzedził Amigi jak Zziiuut! rakietą. A reszta zdawała sobie z tego sprawę ale nadal wierzyli że produkują niskobudżetowe komputery 8/16bit na które jeszcze długo będzie zbyt, bo statystyki mówiły że ciągle więcej rodzin nie ma komputera niż ma choćby 8bit, nawet w USA, a w krajach rozwijających sie takich potencjalnych przyszłych klientów wierzyli że nie zabraknie. Dlatego wydawało im sie że nie ma powodów do stresu czy paniki.


Oni doskonale zdawali sobie ze wszystkiego sprawę. Choćby Haynie w wywiadach. Tak jak nasi w komunie zdawali sobie sprawę, że trzeba modernizować Syrenę, a Ruscy - aparaty Zenit. Ale ponieważ nie umieli pójść dalej z różnych powodów, to tłukli to co mieli dopóki jakkolwiek się sprzedawało. Byle jeszcze przez jakiś czas utrzymać się na powierzchni. Sytuację mógł odmienić wizjoner-rewolucjonista, ale takowy się nie pojawił akurat w C= w odpowiednim czasie.
[#929] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #925

Ogólnie mam wrażenie, że Amigę 4000 z procesorem 060 widziałeś raczej przez szybę niż miałeś ją u siebie w domu. Gdybyś ją faktycznie używał, nie wyciągałbyś takich wniosków


Taka Amiga nie była komputerem dla mas. Nie było Amigi dla mas ani do gier ani do pracy w 1995. Ludzie wybierali PC i konsole.
[#930] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #929

Taka Amiga nie była komputerem dla mas. Nie było Amigi dla mas ani do gier ani do pracy w 1995. Ludzie wybierali PC i konsole.

W 1995 roku Commodore już nie istniało. Nie było roadmapy, nie było wsparcia producenta, nie było rozwoju platformy, więc naprawdę dziwi Cię, że rynek poszedł w inną stronę Mnie nie.

I teraz najważniejsze: ja nie porównuję sytuacji z 1995 roku do Amigi z 1992. To zupełnie inny moment w historii, brak rozwoju platformy zrobił swoje.

To jednak nie zmienia faktu, że Amiga wciąż była wtedy użyteczna, podałem konkretne przykłady wcześniej. Negowanie tego nie zmienia rzeczywistości.

Do końca lat 90. wiele osób nadal korzystało z Amig w całkiem mocnych konfiguracjach. Gdyby platforma była „martwa”, nie zobaczylibyśmy takich tytułów jak:
- Napalm: The Crimson Crisis
- Quake I od CLickboom
- Myst
- Exodus: The Last War

Nie pojawiłyby się też systemy:
- AmigaOS 3.5
- AmigaOS 3.9

Dodatkowo karty PowerPC sprzedały się w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy, co jasno pokazuje, że platforma nadal miała aktywną i zaangażowaną bazę użytkowników.
I teraz najważniejsze:

Amiga w 1995 nie była już platformą masową, ponieważ została porzucona przez producenta, a nie dlatego, że była bezużyteczna.

To zasadnicza różnica, ponieważ, brak rozwoju oznacza utratę rynku ale to nie oznacza iż nie był brak zastosowań dla takiego komputera.
2
Na stronie www.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem