Gdyby Amiga "poszła drogą Maca", to do dnia dzisiejszego z oryginalnego konceptu zostałaby tylko naklejka.
Ale jak sobie to wyobrażasz
Zakładając, że Commodore istnieje dalej, to co robimy

, ciągniemy AGA w nieskończoność

Robimy kolejne rewizje tego samego

AGA+, a może AGA++

. Zostajemy przy 68k, które kończy się na Motoroli 68060

ile byś wycisnął

100 MHz

może 110

z 060 .
To była ślepa uliczka. Niezależnie od podejścia, prędzej czy później trzeba było:
- zmienić CPU (x86/PPC/cokolwiek)
- zmienić grafikę (RTG lub coś nowszego)
- podnieść standard platformy
Czyli zrobić dokładnie to, co zrobiło Apple na przestrzeni lat.
Czy chiński piździk z naklejką to Ogar albo Junak? Moim zdaniem, nie. To tylko żerowanie na sentymentach, żadna wyższa wartość z tego nie wynika.
To jest podejście czysto emocjonalne.
Apple pokazało, że platforma to nie jest konkretny procesor czy chipset, tylko:
- System
- API
- kompatybilność
- sposób pracy
Zmiana CPU nie niszczy platformy, jeśli zachowana jest ciągłość systemu i środowiska.
Przejścia:
- 68k -> PPC
- PPC -> Intel
- Intel -> Apple Silicon
nie zabiły Maca, bo użytkownik nadal miał ten sam system i ten sam styl użytkowania.
Z Amigą mogło być dokładnie tak samo:
- AmigaOS 68k jako baza
- migracja na PPC (albo coś innego)
- utrzymanie kompatybilności i rozwój
CPU to tylko jeden z elementów. Traktowanie go jako „tożsamości platformy” to błąd.
Amiga przegrała i przeminęła całościowo, jako koncept.
Nie do końca.
Jako firma - tak. Jako koncept - nie.
Koncept Amigi to:
- spójny system
- kontrola sprzętu i software
- podział na segment home / pro
I to dokładnie widać dzisiaj u Apple:
Mac Mini / iMac - użytkownik home
Mac Studio / Mac Pro - użytkownik pro
Problem Amigi nie polegał na tym, że jej koncepcja była zła.
Problem polegał na tym, że nie była rozwijana. Natomiast tożsamość platformy nie wynika z CPU ani chipsetu, tylko z ciągłości systemu i środowiska.
Amiga mogła się zmieniać i dalej być Amigą. Nie zmieniła się i dlatego zniknęła.