[#1021] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@wali7, post #1020

Kręci mnie kiedy używasz takich trudnych słów. Żart!
1
[#1022] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bfgmatik, post #1021

Eeee tam. Wcale nie są trudne.
Konstantynopolitaneczka to trudne słowo
1
[#1023] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@x01, post #1015

Podejmowali decyzje jakie uważali za słuszne, pomylili się.

Problem polega na tym, że często nie podejmowali realnych decyzji strategicznych.
Ich podejście sprowadzało się do jednego, „jeszcze jeden kwartał”.

Liczyło się to, żeby wynik w Excelu się zgadzał,a nie rozwój produktu czy platformy. I to było widać:

C64 - „sprzedaje się, ciągniemy dalej”
Amiga 500 - „ECS się sprzedaje, nie ruszamy”
brak decyzji o przejściu na nowy standard.

Następcy zresztą też nie podjęli lepszych.

Zarówno Escom, jak i Gateway 2000 nie byli realnie zainteresowani rozwojem Amigi.
To był dla nich produkt „do katalogu”, a nie platforma do inwestowania i rozwijania.

Powiem to inaczej, żeby było bardziej obrazowe.

Wyobraź sobie, że Sony wydaje PlayStation 3, sprzedaje się ona w około 80–85 mln egzemplarzy. Następnie wychodzi PlayStation 4.
Ale Sony zarządza jak Commodore, więc PS3 nie znika z rynku, bo jest tańsza i nadal popularna.

Po roku masz około 100 mln użytkowników PS3 oraz kilka milionów PS4

Pytanie, na jaką platformę developer zrobi grę
I czy PS4 w ogóle ma szansę się przebić

Dokładnie taką politykę prowadziło Commodore.

Zamiast:
- wymuszać nowy standard
- podnosić minimum sprzętowe
- kierować rozwojem platformy

To oni trwali w stagnacji, „sprzedaje się, to jest OK, będziemy martwić się później”

I to „później” właśnie doprowadziło ich do katastrofy.
5
[#1024] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #1023

Ale ja to wszystko doskonale rozumiem, serio.
Zastanawia mnie tylko po co snuć domysły co mogli, i co by to dało, i jak mogła by być przyszłość Amigi gdyby... To się nie wydarzyło i już się nie wydarzy.
Pozostaje cieszyć się tym (sprzętem i softem) co zostało zrobione i daje nam frajdę. Fajne jest też to, że komuś jeszcze chce się coś produkować nowego na tej platformie. A to, że są ludzie, którzy robią teraz karty rozszerzeń (turbo, graficzne czy muzyczne) dla Amigi - chylę czoła. Co prawda ceny są mocno zaporowe i nie przyszło by mi do głowy je kupić, to i tak super, że komuś się chce.
Tyle ode mnie.
4
[#1025] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@x01, post #1024

Zgadzam się!
Fajnie że mamy świetne hobby i czasy jego prosperity :)
3
[#1026] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #981

Temat RAM'u to nieprzerwany temat od prawie 40 lat szeroki uśmiech


2
[#1027] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Jacques, post #1017

C16, C116 i C+4 to był ten sam komputer, z różnej jakości klawiaturą a ostatni także większym RAMem. Wyliczanie tego jako rozdrobnienia należy też sie przyczepić że A1000, A500, A500+, A2000, A600, i CDTV to też niepotrzebne modele bo i tak wszystkie mają taki sam procek grafę i dźwięk. W dodatku niekompatybilne z ich najlepiej sprzedającym sie C64. Więc po co było takie rozdrabnianie rynku? Mogli sie trzymać C128 i C65 co by przynajmniej powiększyło grono posiadaczy kompatybilnych modeli. ;) Tak pół żartem to piszę, bo i tak żaden z nas nie wie co by było gdyby. Gdybologia ma tę zaletę że nie da sie żadnej teorii obalić eksperymentem cofania czasu. Więc każdy może sobie wierzyć że ma rację.
Faktem historycznym jest że niektóre modele nie sprzedawały sie za dobrze, więc je wycofano, ale czy zmiana ich parametrów lub data premiery albo dodanie czy odjęcie jakiegoś konkurencyjnego modelu z oferty poprawiłoby ich sprzedaż czy niekoniecznie, to wróżenie z fusów.
Sukces niektórych modeli był równie zaskakujący dla producenta co porażka innych. I po latach sie analizuje i zgaduje które czynniki mogły sie przyczynić do jednych i drugich, ale gdyby z tych analiz wynikały jakieś pewne i jednoznaczne wnioski to kolejne modele byłyby samymi sukcesami. A nawet najwięksi popełniali gafy i chyba ratowało ich to że szybko sie z błędów wycofywali zamiast tkwić w przekonaniu że wystarczy trochę dłużej reklamować to sie sprzeda. Ale to ostatnie chyba sprawdza sie tylko w promowanych w radiu piosenkach. :D No po prostu cyrki jak we filmie Efekt Motyla, albo w Zakręconym, co by nie kombinowali to zawsze coś sie spie.szyło. A nie każdemu sie zdarza petla czasu jak w Dniu Świstaka aby wypróbować wszystko. :)
3
[#1028] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #1027

A tak analizując zupełnie na chłodno - czy nie zadziałała po prostu logika rozwoju techniki? Pewne rzeczy dążą do unifikacji. W XIX/XX wieku wykrystalizował się standard maszyny do pisania (były różne pomysły). W początkach motoryzacji były różne koncepcje sterowania motocyklem i samochodem i też się wykrystalizowały znane nam standardy. W latach 90 przyszedł czas na komputery. Wygrał standard może nie najlepszy, ale wystarczająco dobry, z potencjałem rozwojowym i dofinansowany. Plus Apple na marginesie, bo jakoś się dostosowało.

I tyle. Ludzkość nie chciała komputerowego indywidualizmu tylko unifikacji. Więc eliminacja większości pomniejszych rozwiązań była naturalną koleją rzeczy, nie do zatrzymania, czegokolwiek C= by nie zrobiło.
4
[#1029] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #1028

Ja tutaj na forum, juz tyle razy czytałem co by było gdyby, i dlaczego, że zaczynam myśleć że to powinna być sprawa dla reportera, i jakaś komisja śledcza :)
Czytałemże że Commodore był bliski bankructwa kilka razy. Zaraz po maszynach do pisania. Zrobili złoty strzał - kalkulatory. Później kiedy Japończycy I HP weszli na rynek, znowu widmo bankructwa. No i kolejny złoty strzał. Komputery. No ale znowu zaczeło siadać - no i złotym strzałem samograjem był C64. W 94 zabrakło kolejnego strzała, bo w sumie wszystko się pozmieniało. Apple tez wtedy miał bankrutować. Pozstawili na CD32. Pewnie gdyby było lepsze zarządzanie i oszczędności, to możnaby zmniejszyć firmę i próbowac czegoś nowego. Niestety, zmieniły sie realia, target, rynek i tutaj widać nieudolność szefostwa. Skoro płacono jakims inżynierom za projekt C65, albo nie przyjmowano do wiadomości, że 2 MB to wsteczniactwo, to może jednak nie było innego wyjścia?
2
[#1030] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #1028

Podobnie to widzę.
W okolicach roku 2000 na rynku realnie została jedna architektura komputerów osobistych - PC. Zanim ktoś zacznie tu pyszczyć, że jeszcze mac - otóż nie. Mac nie różnił się już od klasycznego PC w momencie migracji na Intela niczym poza systemem operacyjnym. Drogi się rozeszły wraz z M1.
Podobnie rynek zadziałał z telefonami jak z rynkiem komputerów. W roku 2000 były dziesiątki producentów telefonów i praktycznie każdy miał swój własny system operacyjny - zostały realnie dwa.
2
[#1031] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #1030

Mac nie różnił się już od klasycznego PC w momencie migracji na Intela niczym poza systemem operacyjnym.


Jakby Commodore zrobił to samo to może Amiga byłaby do dziś, bo liczy się tylko to co widzi użytkownik na ekranie.
[#1032] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #1031

Tzn?
Przytulić ponownie Tramiela, który wraz ze swoim duchem przywiózłby truchła z Atari?
Magowie C wraz z resztą szamanów coś by z tego pewnie sklecili. ;)

Bo w skrócie coś takiego wydarzyło się w Apple. Jobs wrócił wraz ze spółką dla której nie było przyszłości, ale miała dorobek w postaci systemu nextstep - to był zalążek MacOSX.
1
[#1033] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #1031

Nie było jak tego zrobić, bo AmigaOS był jeszcze bardziej w lesie, niż sprzęt. Nic nie było na bieżąco integrowane. RTG, obsługa kart dźwiękowych, nawet głupiego napędu CD były łatane produktami firm trzecich, albo i amatorskimi. Do dziś nie istnieje wersja AmigaOS, która jest plug&play na poziomie chociażby Win95. Nie było czego portować. Albo wszystko od nowa, albo emulacja.

A na emulacji nie zbuduje się platformy - udowodnił to projekt Amithlon.
3
[#1034] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #1028

Wygrał standard może nie najlepszy, ale wystarczająco dobry, z potencjałem rozwojowym i dofinansowany.

PC nie był „standardem”, on został na taki wykreowany i utrwalony przez rynek oraz ekosystem.
W latach 80-tych panował w zasadzie „dziki zachód”, wiele platform miało realną szansę wygrać.

Rynek biznesowy był silnie związany z IBM i kompatybilnymi PC, ale, rynek domowy, edukacja, segment kreatywny - nazwijmy go rynkiem PRO, były wciąż otwarte i do zdobycia.

Apple w latach 80-tych bardzo świadomie postawiło na edukację. W USA wiele szkół miało komputery od Apple, co budowało przyszłą bazę użytkowników i przyzwyczajeń.

Commodore miało realną szansę zdobyć rynek home i edukacyjny dzięki Amidze, zarówno Amiga 500, jak i Amiga 2000 były do tego predysponowane.
Nie wykorzystali tej szansy, bo firma działała krótkoterminowo i bez spójnej strategii rozwoju platformy.

Plus Apple na marginesie, bo jakoś się dostosowało.

Do czego się dostosowało?

Apple przez lata robiło dokładnie to, czego brakowało Commodore, zmieniało fundamenty, gdy było to konieczne:
- 68k - gdy był wystarczający
- PowerPC - gdy potrzebna była wydajność
- Intel - gdy PPC przestało mieć przyszłość
- Apple M - gdy mogli zrobić lepiej sami

CPU był dla nich narzędziem, nie tożsamością platformy.

To, że Mac używał Intela, nie oznaczało, że był „PC” , przecież platformę definiuje, system, API, kontrola sprzętu, ekosystem.

Największa różnica między Apple a Commodore nie leży w technologii, tylko w zdolności do podejmowania trudnych decyzji.
Popatrz na to tak, Apple potrafiło, porzucić stare rozwiązania, złamać kompatybilność - wielokrotnie (68k->PPC>Intel-> Seria M) zmienić kierunek rozwoju.

Commodore w tym samym czasie, utrzymywało stare modele, bało się podnieść minimum, odkładało decyzje "na później"

PC wygrał nie dlatego, że był najlepszy, tylko dlatego, że był rozwijany, wspierany i miał rosnący standard.

Apple rozwijało platformę, Commodore ją utrzymywało.

Commodore miało wszystko, żeby utrzymać się na rynku, może nie jako lider, ale spokojnie jako stabilna platforma z udziałem rzędu 10%.

Mieli technologię, bazę użytkowników, rozpoznawalność - czyli fundamenty do budowy stabilnej platformy na lata.

Zabrakło jednego - konsekwentnego zarządzania i odwagi do podejmowania decyzji.
1
[#1035] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #1028

RTG, obsługa kart dźwiękowych, nawet głupiego napędu CD były łatane produktami firm trzecich, albo i amatorskimi.

A kto miał rozwijać system po upadku Commodore International?

Mylisz dwie rzeczy:
- stan platformy w czasie jej rozwoju
- oraz to, co działo się po jej faktycznym końcu

To, że później rynek był „łatany” przez firmy trzecie, wynikało z braku producenta, a nie z pierwotnych ograniczeń systemu.

Do dziś nie istnieje wersja AmigaOS, która jest plug&play na poziomie chociażby Win95

Używałeś Windowsa z tamtych lat
Windows 95 nie oferował prawdziwego „plug & play” w dzisiejszym rozumieniu. W praktyce wyglądało to tak:
- instalacja sterowników
- ręczne konfiguracje
- konflikty sprzętowe

Do tego dochodziło:
- ustawianie IRQ
- DMA
- zworki na kartach i płycie głównej

To była codzienność PC.

Na Amidze:
- Zorro II / Zorro III
- autokonfiguracja
- brak ręcznego ustawiania przerwań
- brak zabawy z BIOS-em

Wkładasz kartę i działa.

Na PC w tym samym czasie:
- ISA
- ręczne ustawienia
- konflikty sprzętowe

Naprawdę odnoszę wrażenie, że patrzysz na to z perspektywy późniejszych lat, a nie realiów epoki.

Pozatym, jak możesz porównywać rynek PC z lat 1995 i dalej, w sytuacji gdy Amiga już nie była rozwijana?

Porównujmy uczciwie okres 1985–1993. W tym czasie, AmigaOS był konkurencyjny, rozwiązania sprzętowe były nowoczesne, UX często lepszy niż na PC
Problem Amigi nie polegał na tym, że system był „w lesie”, tylko na tym, że platforma przestała być rozwijana, gdy konkurencja dopiero przyspieszała

I to jest zasadnicza różnica.

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 09:06:20 przez trOLLO
1
[#1036] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #1035

To, że Mac używał Intela, nie oznaczało, że był „PC” , przecież platformę definiuje, system, API, kontrola sprzętu, ekosystem.


Wtedy był naprawdę duży rwetes o to, który czas już zatarł.
1
[#1037] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Jacques, post #1036

Wtedy był naprawdę duży rwetes o to, który czas już zatarł.

Tak, dokładnie pamiętam te głosy: „zdrada”, „to już nie Mac”, „to PC w przebraniu” itd.

I dokładnie to samo słychać w świecie Amigi, że „prawdziwa Amiga” to tylko 68k, że 030/060 to już odejście od idei, a każda zmiana to zdrada.
1
[#1038] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #797

Można wszystko napisać nt CD32 ale nie to, że była tania. Dodaj jeszcze karę finansową i ban na import które CBM dostało w USA, to tym bardziej nie ma szans na sukces, jeśli nie wchodzisz na największy i najbogatszy ówcześnie rynek na świecie.

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 09:54:38 przez mielcu3
[#1039] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@mielcu3, post #1038

Można wszystko napisać nt CD32 ale nie to, że była tania.

Była sensownie wyceniona. CD32 kosztowała 399 USD, podczas gdy Amiga 1200 startowała w okolicach 599 USD. Jak na sprzęt bazujący na A1200 wraz z napędem CD, była to cena atrakcyjna,szczególnie na rynku europejskim.

Jeśli wchodzisz na rynek w 93 roku z konsolą która bazuje na A1200, ktora debiutowała w roku 92, a technicznie jest to niewielkie rozwinięcie technologii z lat 80tych, i wołasz za to 399$, to nie ma prawa się udać.

Tylko że w zasadzie to się udało. W UK, bardzo duże zainteresowanie, Niemcy także dobra sprzedaż w Polsce, CD32 była również popularna
CD32 sprzedawała się na tyle dobrze, że były problemy z dostępnością, a produkcja nie nadążała za popytem.
Czyli rynek zweryfikował to pozytywnie, przynajmniej rynki w Europie.

Dodaj jeszcze karę finansową i ban na import które CBM dostało w USA, to tym bardziej nie ma szans na sukces, jeśli nie wchodzisz na największy i najbogatszy ówcześnie rynek na świecie.

Tylko że trzeba spojrzeć na to realnie. Rynek USA nigdy nie był kluczowy dla Commodore, była tam dominacja Segi i Nintendo. Natomiast Amiga sprzedawała się głównie w Europie, dla sprzedaży Amigi, USA to było kilka procent rynku.
Czyli to nie był rynek, na którym Commodore budowało swoją pozycję.

Problemem nie był sam ban w USA.Problemem była kara rzędu 10 mln USD i brak płynności finansowej.I to właśnie zabiło firmę.
Commodore nie padło dlatego, że CD32 była zła albo za droga.
Padło dlatego, że było już finansowo na krawędzi, nie miało rezerw więc nie byli w stanie przetrwać jednego dużego ciosu

Moim zdaniem, CD32 miała realny potencjał:
- dobra cena
- rosnąca sprzedaż w Europie
- problemy z dostępnością (czyli popyt był)

W tym samym czasie sprzedaż A1200 się rozpędzała.

To nie wyglądało jak „martwa platforma”.

Gdyby nie konieczność zapłaty tych 10 mln USD i przez to utrata płynności finansowej, kto wie może firma dostałaby jeszcze jedną szansę ( ostatecznie i tak by zbankrutowali z tym zarządzaniem jakie mieli, najpóźniej w 1996 ).

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 10:08:05 przez trOLLO
[#1040] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #1037

A nie? Gdyby Amiga "poszła drogą Maca", to do dnia dzisiejszego z oryginalnego konceptu zostałaby tylko naklejka. Czy chiński piździk z naklejką to Ogar albo Junak? Moim zdaniem, nie. To tylko żerowanie na sentymentach, żadna wyższa wartość z tego nie wynika.

Amiga przegrała i przeminęła całościowo, jako koncept. Nie tylko jako marka rynkowa. Wolę oryginalny zabytek techniki, niż chińszczyznę udającą coś.
2
[#1041] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #1040

Amiga przegrała i przeminęła całościowo, jako koncept.

Uważam, że Amiga nie przegrała tak sromotnie. Utrzymała się, dzięki działaniu i determinacji wielu wybitnych ludzi.

W którym roku uważasz, że Amiga przegrała jako koncept? 1987, 1990, 1993, 1994, 1995 czy może 1997, 1999, 2001? Bo z każdą datą wiąże się jakieś przełomowe wydarzenie dot. Amigi albo komputeryzacji w ogóle.

Ja jestem z Amigą cały czas, kupiłem A1200 ok. 1997 roku. Nie żałuję, że związałem się z tym komputerem i systemem. Ta walka miała sens. Dzisiaj ludzie w niezwykle różnorodny sposób wykorzystują tę koncepcję, rozwijają ją - nowe karty, systemy, gry, programy, wydawnictwa. Ale robili to już w 2000 roku np. za sprawą edytora do Alien Breed 3D II.

Możliwości Windows 95 absolutnie są w zasięgu Amigi z 1995 roku - moim zdaniem dotyczy to też Plug & Play, np. karty do Amigi 4000T.

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 11:21:58 przez Hexmage960
[#1042] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #1040

Gdyby Amiga "poszła drogą Maca", to do dnia dzisiejszego z oryginalnego konceptu zostałaby tylko naklejka.

Ale jak sobie to wyobrażasz

Zakładając, że Commodore istnieje dalej, to co robimy , ciągniemy AGA w nieskończoność Robimy kolejne rewizje tego samego AGA+, a może AGA++ . Zostajemy przy 68k, które kończy się na Motoroli 68060 ile byś wycisnął 100 MHz może 110 z 060 .

To była ślepa uliczka. Niezależnie od podejścia, prędzej czy później trzeba było:
- zmienić CPU (x86/PPC/cokolwiek)
- zmienić grafikę (RTG lub coś nowszego)
- podnieść standard platformy

Czyli zrobić dokładnie to, co zrobiło Apple na przestrzeni lat.

Czy chiński piździk z naklejką to Ogar albo Junak? Moim zdaniem, nie. To tylko żerowanie na sentymentach, żadna wyższa wartość z tego nie wynika.

To jest podejście czysto emocjonalne.
Apple pokazało, że platforma to nie jest konkretny procesor czy chipset, tylko:
- System
- API
- kompatybilność
- sposób pracy

Zmiana CPU nie niszczy platformy, jeśli zachowana jest ciągłość systemu i środowiska.
Przejścia:
- 68k -> PPC
- PPC -> Intel
- Intel -> Apple Silicon

nie zabiły Maca, bo użytkownik nadal miał ten sam system i ten sam styl użytkowania.

Z Amigą mogło być dokładnie tak samo:
- AmigaOS 68k jako baza
- migracja na PPC (albo coś innego)
- utrzymanie kompatybilności i rozwój

CPU to tylko jeden z elementów. Traktowanie go jako „tożsamości platformy” to błąd.

Amiga przegrała i przeminęła całościowo, jako koncept.

Nie do końca.

Jako firma - tak. Jako koncept - nie.

Koncept Amigi to:
- spójny system
- kontrola sprzętu i software
- podział na segment home / pro

I to dokładnie widać dzisiaj u Apple:

Mac Mini / iMac - użytkownik home
Mac Studio / Mac Pro - użytkownik pro

Problem Amigi nie polegał na tym, że jej koncepcja była zła.

Problem polegał na tym, że nie była rozwijana. Natomiast tożsamość platformy nie wynika z CPU ani chipsetu, tylko z ciągłości systemu i środowiska.

Amiga mogła się zmieniać i dalej być Amigą. Nie zmieniła się i dlatego zniknęła.
[#1043] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Hexmage960, post #1041

Mnie Amiga (używana jako jedyny komputer do 2008 roku) nauczyła na pewno jednej bardzo ważnej rzeczy, która świetnie mi procentuje w pracy zawodowej: minimalizmu, obywania się prostymi środkami. Gościu ode mnie z roboty, który na co dzień siedzi przed dwoma ogromnymi monitorami (to chyba obowiązkowe), przyszedł raz do mnie, żebym mu pomógł zrobić jakiś tam obrazek do artykułu. Ponieważ jestem znany z takich rzeczy, to on się u mnie stacji graficznej spodziewał. I totalnie nie mógł sobie poradzić z dysonansem poznawczym, że ja to robię za pomocą GIMP-a, Painta i IrfanView na jakimś kilkunastoletnim laptopie z WinXP.
3
[#1044] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #1039

" W tym samym czasie sprzedaż A1200 się rozpędzała." - to nie jest prawda.
"Tylko że trzeba spojrzeć na to realnie. Rynek USA nigdy nie był kluczowy dla Commodore, była tam dominacja Segi i Nintendo. Natomiast Amiga sprzedawała się głównie w Europie, dla sprzedaży Amigi, USA to było kilka procent rynku.
Czyli to nie był rynek, na którym Commodore budowało swoją pozycję." - błąd strategiczny. Nie wchodzić na największy i najbogatszy rynek. Z własnej winy notabene. Bo kara finansowa i ban na import to błąd władz Commodore.

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 11:58:18 przez mielcu3

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 12:00:58 przez mielcu3
1
[#1045] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #1034

Popatrz na to tak, Apple potrafiło, porzucić stare rozwiązania, złamać kompatybilność - wielokrotnie (68k->PPC>Intel-> Seria M) zmienić kierunek rozwoju.


Zmienić platformę CPU potrafili, ale kompatybilności nie zrywali, wiesz o tym, że za każdym razem zapewniali pomost? Zarówno wczesne wersje MacOS PPC posiadały wbudowaną emulację 68k, jak i MacOS dla Intela zapewniał początkowo możliwość uruchamiania softu PPC.

Amiga musiałaby zapewnić to samo, by nie musieć zdobywać rynku od zera. I tu chyba było mission impossible w postaci gier pisanych pod chipset, gdzie na Macach od zarania niemal wszystko(?) było systemowe. Zresztą Apple miało łatwiej, bo ich komputer był bardziej użytkowy, a Amiga wpadła bardziej w niszę grową.

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 12:19:57 przez Jacques
2
[#1046] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #1033

Amithlon nie został ubity przez prawników?
1
[#1047] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@mielcu3, post #1044

" W tym samym czasie sprzedaż A1200 się rozpędzała." - to nie jest prawda.

Commodore było na tyle „profesjonalne”, że nawet nie przygotowało sensownych danych sprzedażowych, ale dostępne szacunki (głównie od niemieckich dystrybutorów) pokazują dość wyraźny obraz:

1992 - ok. 30 000 sztuk Amiga 1200
1993 - ok. 100 000 sztuk
1994 - ok. 80 000 sztuk (do kwietnia)

Czyli trend jest jasny, wzrost rok do roku, a 1994 został ucięty przez bankructwo.

Można więc spokojnie założyć, że gdyby nie upadek Commodore, sprzedaż byłaby wyższa. Problemem nie był brak popytu, tylko brak firmy.

Czyli to nie był rynek, na którym Commodore budowało swoją pozycję." - błąd strategiczny. Nie wchodzić na największy i najbogatszy rynek. Z własnej winy notabene

Spójrzmy na skalę.

- Nintendo - 4–5 mld USD obrotu
- Sega - kilka mld USD
- marketing - dziesiątki milionów USD rocznie

W tym samym czasie:
- Commodore - około 800–900 mln USD obrotu
- zysk - 20–30 mln USD

Jak sobie wyobrażasz walkę na rynku USA, który od lat był „zabetonowany” przez Nintendo i Segę

To nie była kwestia decyzji „wejść czy nie wejść”.
To była kwestia braku skali i zasobów.

Commodore nie miało tam czego szukać z Amigą,nie w tej formie.

Bo co miało zaoferować

Amiga 500 z DF0 jako standard
1 MB RAM jako baza
brak spójnego ekosystemu gier

Nintendo i Sega:
- własne studia
- kontrakty z developerami
- kontrola rynku

Commodore:
- brak strategii software
- brak inwestycji w ekosystem
- brak „killer apps”

I tu jest sedno problemu, to nie USA było błędem, tylko brak przygotowania do wejścia na taki rynek.

Gdyby:
- HDD był standardem
- podniesiono minimum sprzętowe
- powstał sensowny ekosystem software

wtedy Amiga mogłaby realnie walczyć w segmencie home, szczególnie cenowo vs Apple

Ale przy konfiguracji, DF0, 1 MB RAM,nie da się zbudować nowoczesnej platformy, a tym bardziej podbić rynku.

Najprościej to ujmując, problemem Commodore nie było to, że nie weszło do USA, problemem było to, że nie miało z czym tam wejść .
2
[#1048] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #1047

Wg tego źródła wszystkich A1200 od momentu premiery sprzedało się w DE nie więcej niż 100k sztuk.
Nie widzę tu żadnego trendu zwyżkowego.

https://web.archive.org/web/20170713160208/https://distrita.com/amiga-sold-in-units-by-commodore-in-germany-revealed/

To samo angielska wiki:
https://en.wikipedia.org/wiki/Amiga_1200


PS. Jakoś Sony potrafiło wjechać w ten zabetonowany rynek z buta. A mało kto wierzył że im się to uda.

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 13:13:42 przez mielcu3

Ostatnia aktualizacja: 11.04.2026 13:15:17 przez mielcu3
[#1049] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@mielcu3, post #1048

PS. Jakoś Sony potrafiło wjechać w ten zabetonowany rynek z buta. A mało kto wierzył że im się to uda.

Trzeba tu zachować proporcje.
W momencie wprowadzenia PlayStation, Sony miało obroty rzędu 50–60 mld USD rocznie. To był gigant o zupełnie innej skali niż cała reszta rynku.
Dla porównania:

Nintendo - kilka mld USD
Sega - kilka mld USD
Commodore - poniżej 1 mld USD

To nie była równa walka. Sony było większe niż Nintendo i Sega razem wzięte, a w stosunku do Commodore to była przepaść.

I co ważne - Sony nie „weszło z marszu”, tylko przygotowało to strategicznie:
- ogromne budżety marketingowe
- agresywna polityka cenowa
- współpraca z developerami (Namco, Square itd.)
- przejście na CD (tańsza produkcja, większe gry)
- doświadczenie w elektronice i dystrybucji

To nie był przypadek ani „cud”, tylko dobrze przygotowana ofensywa.
Sony nie przebiło się mimo przeciwności, tylko weszło z zasobami, których nikt inny nie miał.

Wg tego źródła wszystkich A1200 od momentu premiery sprzedało się w DE nie więcej niż 100k sztuk

Te około 95 500 sztuk dla Amigi 1200 pojawia się w wielu zestawieniach i dotyczy głównie rynku niemieckiego (w praktyce 1993).

Problem jest taki, że, brak pełnych danych globalnych, brak spójnych raportów Commodore, dlatego operujemy na szacunkach.

Sony pokazało coś, czego Commodore nigdy nie zrobiło, wejście na rynek jako projekt strategiczny, a nie jako produkt.

PlayStation to nie była „kolejna konsola”, tylko:
- inwestycja długoterminowa
- budowa ekosystemu
- aktywne pozyskiwanie developerów
- pełne wsparcie marketingowe

Commodore działało odwrotnie:
- brak inwestycji w software
- brak kontroli ekosystemu
- brak długoterminowej strategii

Sony wygrało nie dlatego, że miało lepszy sprzęt, tylko dlatego, że miało skalę, pieniądze i strategię.
Sony weszło na rynek, żeby go zdobyć. Commodore próbowało na nim przetrwać i nawet to robili nieudolnie.
1
[#1050] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #1023

- Hmm, ciekawa teza, i może jest w nim ziarnko prawdy. Ale myślę że w latach 80ych zwykli ludzie nie mieli pojęcia o tym że lada moment rozwój komputerów zacznie tak pędzić, baaa gdzieniegdzie już pędzi. Bo przez ponad dekadę kupowało sie takie same komputery. Najpierw parę lat sie o nich marzyło potem sie kupowało właśnie taki, kolejne parę lat sie go używało i sie cieszyłeś że go masz. Myślę że nawet ludzie z branży raczej myśleli że to kwestia paru lat aby komputery osiagnęły jakiś optymalny pułap a potem nie będzie czego w nich wynajdywać. Tak jak wcześniej było z autami albo TV, na początku parę dekad sie szybko zmieniały i poprawiały, a po pewnym czasie ich użyteczność przez dobre 3 dekady stała w miejscu a zmieniały sie tylko ich kształty wg mody i ceny wg koniunktury. Dopiero w końcówce lat 90ych świat oszalał i zaczął sie wyścig na megabajty i megaherce a po chwili na gigabajty i gigaherce. Nawet jak kupiłeś horendalnie drogiego topowego PC to za parę tygodni ktoś znajomy kupił lepszy i to taniej, a po kolejnych kilku tygodniach takich co mieli lepszy od ciebie już nie umiałeś policzyć. Mało kto potrafił z 5 czy 10 lat wcześniej przewidzieć że wkrótce tak będzie. A już zwłaszcza nie spodziewałbym sie tego po ludziach którzy zainwestowali w komputery tylko ułamek swojej kasy i zakładali że tak samo jak w innych branżach produkt będzie potrzebował zmiany może z raz na pokolenie i to kosmetycznej, a nie że co 2-3 lata potrzeba technologicznego przełomu aby być na topie. Ja tam nie mam do nich żalu. Robili co mogli, a może raczej to co wierzyli że trzeba robić aby mieli z tego długo hajs. A że zabrakło wyobraźni, cóż. Kto miał większą wyobraźnię niech pierwszy rzuci kamieniem. Kto umiał wyobrazić sobie jak będzie wyglądąło jego własne życie za 10 czy 15 lat? Chociaż nikt inny nie miał na to życie równie dużego wpływu jak my, to założę sie że mało kto nie był zaskoczony czy rozczarowany tym w jaką stronę poszło jego życie, (przynajmniej w niektórych dziedzinach). Gdyby ktoś z nas przed dekadą miał przebłysk jasnowidzenia to jedną wypłatę zainwestowałby tak że dziś miałby z tego milion. A jeśli nie ma, to po co krytykuje tych co lepiej od niego umieli zarabiać kasę? :D

Gdyby nie pomysł aby gry miały trzeci wymiar i żeby filmy oglądać na kompie zamiast na VHS, to do dziś nikt by nie potrzebował kompa mocniejszego niż 100 MHz. A kto w 1990 planował aby jego komputer potrafił wyświetlać takie rzeczy? Poszukajcie ówczesnych reklam. Ludzie sie cieszyli że kompy wyświetlają tabelki i wykresy a programy do rysowania pozwalają "wylewać farbę" i cofać nieudaną operację. Mieliśmy świadomość że gdzieś tam w biurach projektowych testowano futurystyczne funkcje w komputerach, znacznie bardziej zaawansowane niż to co mieliśmy w domach, a może raczej nie testowali tylko rysowali swoje wizje i o nich gdybali, ale to nie znaczy że wystarczyło pstryknąć palcami i "podjąć decyzję" aby za parę tygodni to sie pojawiło w sprzedaży.
Gdyby nie zwiększano transferu w necie o parę zer, to do dziś stronki by nie zwiększyły objętości a szczytem ich fajności nadal byłyby animowane GIFy. Mnie jeśli czegoś brakuje w nowych kompach to pewnej prostoty którą miały komputery sprzed lat, i tego żeby ludzie którzy siedzą obok siebie patrzyli na siebie a nie w ekraniki, ale na pewno nie tego że rozwineły sie za słabo, albo że nazwa kompa którego używam zmieniła nazwę na inną niż ten jaki uwielbiałem przed laty. Dla mnie to nie ma znaczenia. Dlatego pogdybać sobie mogę, ale nie zamierzam potępiać ludzi za ich błędy. W każdym razie mnie tym krzywdy nie zrobili że udupili własną firmę. (więcej miałbym pretensji do własnych starych, ale już ich nie wykopię by im to wygarnąć). ;)


@wali7 #1022 - Konstantynopolitańczykowianeczka. To zdrobniała żeńska forma od Konstantynopolitańczyk. :)
1
Na stronie www.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem