[#931] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #930

Quake I to był po prostu port, który powstał po uwolnieniu źródeł. Tak jak do dziś powstają porty starych gier na wszystko, łącznie z aparatami USG i kasami fiskalnymi. Nie ma to wiele wspólnego z dobrostanem platformy.

Nieoficjalny port Quake pokazał się rok wcześniej. Był bardzo wolny i nie miał dźwięku. Ale był. Przeszedłem! 🙂
1
[#932] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #931

Quake I to był po prostu port, który powstał po uwolnieniu źródeł. Tak jak do dziś powstają porty starych gier na wszystko, łącznie z aparatami USG i kasami fiskalnymi. Nie ma to wiele wspólnego z dobrostanem platformy.


Mylisz - i mam nadzieję, że nie celowo - dwa zupełnie różne zjawiska.

Quake na Amidze został wydany komercyjnie przez ClickBOOM w 1998 roku.
To oznacza, że w firmie ktoś:
- przeanalizował rynek
- policzył koszty
- oszacował sprzedaż

I wyszedł mu wynik dodatni.
Nie ma tu znaczenia, czy to był port - znaczenie ma to, że był to produkt sprzedawany za pieniądze, a nie projekt hobbystyczny.
Porównywanie tego do dzisiejszych portów na kalkulatory czy inne egzotyczne urządzenia jest po prostu nietrafione, bo:
- tam nie ma rynku
- nie ma sprzedaży
- nie ma modelu biznesowego

To czysta zabawa - na zasadzie sprawdzenia czy dam rade - a nie działalność komercyjna.

Nikt tu nie twierdzi, że Amiga była w tym czasie liderem rynku.
Chodzi o coś prostszego, jeśli w drugiej połowie lat 90. firmy nadal wydają i sprzedają gry na daną platformę, to znaczy, że istnieje realny rynek, nawet jeśli jest to nisza.

A nisza może być zyskowna, dla przykładu:
- Linux na desktopie ma kilka procent udziału, a mimo to ma Steam i gry
- macOS ma kilkanaście procent i sytuacja wygląda podobnie

To pokazuje, że stabilna, nawet niewielka baza użytkowników może być wystarczająca, żeby rynek działał.

Amiga nie musiała "wygrać" z PC.Wystarczyło, żeby utrzymała kilka procent rynku, to i tak oznaczałoby miliony użytkowników i sensowną bazę klientów.

I na koniec jedna rzecz, żeby zamknąć temat:

Amiga nie upadła dlatego, że była „bezużyteczna”, tylko dlatego, że Commodore popełniło serię błędów zarządczych i przestało rozwijać platformę. To zasadnicza różnica o której cały czas zapominasz.
3
[#933] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #932

Commodore miało w ... Amigę i fanów tego komputera. To nie Apple, gdzie wykorzystano kult marki i rozwijano ją. Commodore to korpo nastawione na zarobek, miało fuksa w postaci C64 i to wszystko. Zabierzmy C64 z ich historii i okaże się, że ta firma nic nie znaczyła, bo Amigę gotową kupili, a nie wymyślili ją. Takie Atari, największy konkurent, miał więcej produktów kreujących markę i źle się stało, że to oni nie kupili Amigi.

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2026 11:29:19 przez KM_Ender
3
[#934] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #931

Żródła Quake zostały uwolnione w 1999 gdzie komercyjny Q1 na Amigę wyszedł kilka miesięcy wcześniej. Trochę pechowo.
3
[#935] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #932

Znam opowieści z przeszłości, że MacOS był/jest sztucznie podtrzymywany pod kroplówką aby zbić zarzuty o monopol Microsoftu.

Prawda to, czy brednie?
2
[#936] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #935

Jak w każdej legendzie jest tu ziarno prawdy: w latach 90 MS poratował tonące Apple pożyczką. Ale to było 40 lat temu.
4
[#937] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@kempy, post #934

Pechowo nie pechowo, nadal wersja od Clickboom jest szybsza od współczesnej od Nova Codera OK
2
[#938] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@bobycob, post #914

- Po pierwsze nikt ci nie kazał kupować od razu tak ogromnego jak na tamte czasu HDD jak 120MB, bo MP3 jeszcze w obiegu nie istniały a te dopiero w drugiej połowie 90ych błyskawicznie pochłaniały miejsce na twardym więc trzeba je było zgrywać na CD u nielicznych początkowo posiadaczy takowych. Mnie po '96 5MB wystarczało na OS i wszystkie użytki jakie używałem plus jakieś alternatywne programy do tego samego. Ale fakt że modułki i obrazki zajmowały nawet więcej niż gry i demka razem. No ale miałem 540MB to mogłem szaleć i zbierać śmieci a nie tylko użyteczne rzeczy. Ale to już była epoka przeglądania CD, a na każdym coś znalazłem, bo ze samych dyskietek pewnie bym tyle nie uzbierał.
W ok '93 ceny A500 i A600 sie wyrównały, bo z rok wcześniej ta nowsza kosztowała ok 20% więcej. W '92 HDD 20MB do A500 kosztował tyle co A500, a 40MB do A600 tyle co goła A600. Ale rok później oba twardziele kosztowały o połowe mniej mimo że ceny samych Amig tak znacząco sie nie zmieniły. Dla porównania zewnętrzna stacja 3.5" kosztowała wtedy ok 1/4 cany A500. Czyli twardzielek w '93 kosztował tyle co dwie stacje. A to sporo taniej niż znacznie częściej posiadane monitory, które długo kosztowały tyle co A500, by po 90ym spadły do ok 70% ceny A500 za używany od C= albo nowy od Philipsa. Myślę że to jednak nie była cena z kosmosu, mało ludzi zdawało sobie sprawę z użyteczności twardziela, albo bała sie że nie poradzą sobie z instalacjami. Albo kalkulowali że skoro na 10 dystkietek wejdzie 5 prostych gier albo jedna rozbudowana przygodówka, to za cene twardego kupi całe wiadro dyskietek. :D Sorry nigdy nie policzyłem ile dyskietek sie mieści we wiadrze więc tak to sobie palnąłem. ;)
Wtedy jeszcze ludzie nie doświadczali tego że co roku koledzy większe twardziele kupują bo na starym soft im sie nie mieścił. Raczej sobie wyobrażano że starczy na lata, chodziło o wygodę użytkowania gier i programów, a jakby co to zawsze można było archiwizować na dyskietkach. Ale piraci zbierający gigabajty softu (w czasach przed CD-kowych) chyba woleli VBS-y. Choć osobiście nie znałem nikogo komu by to satysfakcjonująco działało.
A jeśli ktoś kupował od razu A600 z HD to ROM do obsługi miał dobry. Tylko ci co na raty kupowali musieli szukać nowszego na wymianę. Ale były już w sklepach nowe, zarówno na rogu jak i wysyłkowo. Gorzej mieli ci co im padł skazik do A500, szukali używanego skazika z Maka, które były w PL bardzo rzadkie, (a nowe większe niż 20MB były pieruńsko drogie), a jak sie taki używany twardziel trafił to był zaorany bad-sectorami. Problem zmiany KS w A600 to przy tym pestka. A zdolniejsi podczepiali na zewnątrz A600 HDD 3.5" od PC, i dorabiali mocniejszy zasilacz od PC, bo oryginalny nie dawał rady. Nawiasem mówiąc to mogła być przyczyna decyzji o wybraniu przez C= twardzielków 2.5". :)


Lajka dałem dla:
[#902] trOLLO
3
[#939] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@ZorrO, post #938

Chodzi o to, że ogólnie dyski 2.5 cala były kosmicznie drogie.
[#940] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #935

Znam opowieści z przeszłości, że MacOS był/jest sztucznie podtrzymywany pod kroplówką aby zbić zarzuty o monopol Microsoftu.

Prawda to, czy brednie?


Krótko - brednie.

Microsoft faktycznie zainwestował w Apple ok. 150 mln USD w 1997 roku, ale to nie była żadna „kroplówka dla pozoru konkurencji”, tylko element ugody i biznesowego "dealu", m.in. Office na Maca, co okazało się sporym sukcesem dla Apple.

Problem Apple wtedy był bardzo podobny do Commodore:
- chaos w ofercie
- brak jasnej wizji produktu
- za dużo modeli, które się wzajemnie kanibalizowały
- do tego klony, które dodatkowo rozmywały rynek

To był problem zarządzania, nie technologii, dokładnie jak w przypadku Commodore.
Te 150 mln USD nie „utrzymywało Apple przy życiu”, tylko kupiło im trochę czasu, rzędu kilkunastu miesięcy. I ten czas wykorzystali:
- uporządkowali ofertę
- uprościli linię produktów
- wrócili do sensownej strategii

I to ich uratowało, a nie żadna „kroplówka”.
Apple nie przetrwało dlatego, że Microsoft je „podtrzymywał”, tylko dlatego, że w końcu zaczęło być dobrze zarządzane. Reszta to już historia.
1
[#941] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #925

bez problemu przygotowywałem prace w technikum i na studiach na Amidze, a następnie drukowałem je na standardowej drukarce atramentowej. Znam przynajmniej kilka osób, które robiły dokładnie to samo.

Ja do 2000 roku to samo robiłem i nie tylko. Pamiętam, że moją pierwszą drukarką do Amigi była Epson LQ‑100, tusz był do niej za grosze. Do matury ściągi też na Amidze robiłem, a czego to ja na niej nie robiłem.
Napisałem na ten temat nawet artykuł, ale nie wiem, kiedy zostanie opublikowany. Przez czytanie tego brednioserialu aż wróciły mi wspomnienia z tamtych czasów - będziecie mieli co poczytać.
Amiga nawet po bankructwie C= była używana wszędzie. Ciężko byłoby znaleźć dziedzinę, gdzie nie była używana.
3
[#942] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@KM_Ender, post #933

Commodore to korpo nastawione na zarobek, miało fuksa w postaci C64 i to wszystko.

Nie, właśnie problem polegał na tym, że Commodore nie działało jak sprawna korporacja, tylko jak firma bez długofalowej strategii.

Prawdziwa korporacja:
- analizuje trendy i przewiduje zmiany
- inwestuje w rozwój technologii
- buduje spójną linię produktów
- dba o ekosystem (sprzęt + software)
- myśli w perspektywie kilku lat, a nie kolejnego kwartału

Commodore robiło dokładnie odwrotnie:
- brak spójnej wizji
- chaos produktowy
- brak inwestycji w przyszłość
- decyzje reaktywne zamiast strategicznych

To nie było „nastawienie na zarobek”, tylko raczej działanie firmy na zasadzie, sprzedaje się - fajnie, jedziemy dalej, nie sprzedaje się - gasimy pożar , nie analizujemy czemu.

Czyli bardziej zarządzanie z dnia na dzień niż jakakolwiek strategia.

C64 nie był przypadkiem, był efektem dobrego momentu i decyzji. Problem w tym, że później nie potrafili tego powtórzyć ani zbudować na tym trwałej pozycji.

Takie Atari, największy konkurent, miał więcej produktów kreujących markę i źle się stało, że to oni nie kupili Amig

Gdyby Atari było tak dobrze zarządzane, to nadal istniałoby na rynku komputerów,a jak widać, nie istnieje.

Jack Tramiel miał pewną wizję, która działała w latach 80.:
- tanio
- szybko
- agresywnie cenowo

Ale to była wizja krótkoterminowa. W praktyce oznaczało to:
- cięcie kosztów
- brak inwestycji w rozwój
- brak długofalowej strategii

I skończyło się dokładnie tak samo jak w przypadku Commodore. Trzeba jasno powiedzieć, że ani Commodore, ani Atari nie przegrały dlatego, że miały złe produkty, przegrały, bo były źle zarządzane.

I to jest wspólny mianownik obu historii. Dodam, że Apple do pewnego momentu miało dokładnie ten sam problem co Atari i Commodore. Różnica polegała na tym, że tam wrócił „wizjoner”, który to wszystko uporządkował, a sama firma była gotowa na zmiany. W przypadku Commodore zabrakło zarówno takiego przywództwa, jak i realnej woli naprawy.
4
[#943] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #942

Atari wykończyli synowie Jacka.
[#944] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@KM_Ender, post #943

Dobrze że nie Tusk....
1
[#945] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #944

[#946] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@KM_Ender, post #943

Synowie Tramiela nie przejęli Atari w jednym konkretnym momencie, weszli do firmy razem z ojcem w 1984 roku, gdy kupił ją od Warnera.
Od początku zajmowali wysokie stanowiska i mieli realny wpływ na decyzje.
W praktyce Atari było firmą "rodzinną" - że tak to nazwę - od samego startu "nowego" Atari.
Problem polegał na tym, że zarządzanie opierało się głównie na filozofii cięcia kosztów i działania krótkoterminowego.
Takie podejście działało w latach 80-tych np. przy Atari ST, ale kompletnie nie pasowało do realiów lat 90.
Brakowało inwestycji w rozwój, długofalowej strategii i spójnej wizji platformy.
Pojawiały się nowe modele, ale bez realnego wsparcia i bez planu na przyszłość.
Bardzo podobne błędy popełniało Commodore, chaos produktowy, brak roadmapy i decyzje „na teraz” zamiast strategicznych. Efekt w obu przypadkach był taki sam: dobre technologie nie wystarczyły, bo zawiodło zarządzanie.
1
[#947] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #946

Ależ nie, też mieli czasem kosztowne pomysły.
Atari Transputer Workstation
[#948] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #946

Ok., ale ST powstało na zasadzie "kopania studni, bo się pali" i Amigę mu sprzed nosa sprzątnęli. To plus cięcie kosztów dało ST. Moim zdaniem na podstawie Internetu.
[#949] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #932

Amiga nie musiała "wygrać" z PC.Wystarczyło, żeby utrzymała kilka procent rynku, to i tak oznaczałoby miliony użytkowników i sensowną bazę klientów.


bzdurda, nie wystarczyłoby kilka procent, efekt skali sie kłania, jesli 90 procent amigowców de facto nie kupowała legalnego oprogramowania i legalnych gier to kilka procent tych co by kupowali z kilku procent zagarnietego rynku nie byłoby uzasadnieniem dla twórców gier i programów by powaznie traktować te platforme, a kazda platforma chocby nie wiem jak zajebista nie ma racji bytu bez programów
1
[#950] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@oldman, post #949

Kluczowe dane rynkowe Apple (stan na początek 2026 r.):

Globalny udział (komputery): Około 9,3% - 10,2%.
Rynek laptopów (Apple Silicon): Blisko 18–19%.

Tyle potrzeba żeby utrzymać się na rynku.
[#951] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@oldman, post #949

bzdurda, nie wystarczyłoby kilka procent, efekt skali sie kłania,

Właśnie o tym mówię, efekt skali działa w obie strony.
Te 5 - 10% rynku w Europie to nie „kilka osób”, tylko miliony użytkowników. Nawet konserwatywnie licząc, to rząd wielkości 8 - 10 mln. To już jest realny rynek, a nie hobby.

jesli 90 procent amigowców de facto nie kupowała legalnego oprogramowania

To jest założenie, nie fakt. Piractwo było wysokie, pełna zgoda, ale wynikało też z:
- braku wygodnej dystrybucji
- braku standardu (np. HDD czy Fast )
- braku sensownej polityki producenta

Przy istnieniu stabilnej firmy i rozwoju platformy te rzeczy można było ograniczyć, dokładnie tak, jak zrobiły to inne platformy. Dziś w UE piractwo gier jest marginalne, bo wygoda i dostępność wygrały.

legalnych gier to kilka procent tych co by kupowali z kilku procent zagarnietego rynku nie byłoby uzasadnieniem dla twórców gier

Porównywanie 1:1 lat 90tych do dzisiejszego rynku nie ma sensu, ale trzymajmy się liczb.

Załóżmy więc, że platforma ma kilka milionów użytkowników (np. 3–4 mln) nawet przy niskim współczynniku zakupu ( niech będzie 10% użytkowników kupi oryginał ), to nadal daje setki tysięcy sprzedanych kopii.

A to już jest poziom, przy którym, developer zaczyna widzieć sens wydawania gier

Dodatkowo, wraz ze wzrostem platformy:
- rośnie sprzedaż
- spada relatywny wpływ piractwa
- pojawia się więcej tytułów

Mamy tutaj typowy klasyczny efekt kuli śnieżnej.
Amiga nie potrzebowała wygrać rynku, nie musiała "pobić" peceta. Wystarczyło kilka procent stabilnego udziału, żeby platforma była ekonomicznie żywa.
2
[#952] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #950

Globalny udział (komputery): Około 9,3% - 10,2%.
Rynek laptopów (Apple Silicon): Blisko 18–19%.


Dokładnie. Szacunkowo to daje dziś ok. 100–110 milionów aktywnych komputerów z macOS, czyli mniej więcej 10% globalnego rynku.
I to dobrze pokazuje, jak działa efekt skali.
Platforma nie musi dominować, wystarczy stabilny udział, żeby była atrakcyjna biznesowo.

Gdyby Amiga miała nawet 5% rynku, mówimy o dziesiątkach milionów użytkowników. Przy takiej bazie, żadna poważna firma nie ignoruje platformy, bo to realny rynek zbytu.
Nawet przy pesymistycznym założeniu wysokiego piractwa (na poziomie lat 90.), przy takiej skali, zostaje milionowa grupa klientów, która realnie kupuje oprogramowanie

A to już poziom, przy którym tworzenie i wydawanie gier czy aplikacji ma sens ekonomiczny.
Problem był taki, że Amiga miała skalę, ale nie miała standardu. A bez standardu skala przestaje mieć znaczenie.
2
[#953] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #952

Tylko, ze Apple ma jeszcze cos takiego jak IPhone, IPad a wcześniej IPod.
1
[#954] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@rbej1977, post #950

Potrzebna jest do tego jakaś nisza. Apple zawsze swoją miało w jakimś DTP, czy gdzieś.

W przypadku Amigi zdumiewa to, jak bardzo i jak szybko roztrwoniła swój kapitał początkowy. Komputer, który sprowadził pod strzechy grafikę 3D całkowicie wypadł z rewolucji 3D w grach. Stopień, w jakim Amiga nie istnieje w cyfrowym video jest aż groteskowy. Maszyna niemal urodzona do DTV. Analogowego, co prawda, ale to jednak baza rozwoju.
2
[#955] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #952

To tak dla przypomnienia, aż mnie ciarki przeszły na samo wspomnienie tego raju na ziemi.

Z tego, co pamiętam, głównym problemem przy zakupie gry była cena. W tamtym czasie (1993–1997) dobre tytuły kosztowały jedną trzecią wypłaty (w Polsce), a nawet więcej. Do tego panowało wysokie bezrobocie. Za granicą również się nie przelewało, choć mieli o wiele lepiej.

Czy myślisz, że mając świadomość istnienia piractwa, kupiłbyś dziś grę na PC za 1000 lub 2000 zł — i to najlepiej raz w miesiącu — wiedząc, że w każdej chwili możesz stracić źródło utrzymania? Praca dorywcza, umowy śmieciowe, a w ostateczności wyjazd za granicę.

Komputer był w tamtym czasie luksusem i pozwolić sobie na niego mogli tylko nieliczni. Na gry oryginalne z tego, co pamiętam, stać było celebrytów z telewizji, a gry TV rozdawano w nagrodę za zwycięstwo w turniejach. Ewentualnie wujek z Ameryki, marynarz, górnik lub pracownik z zagranicy mógł sobie na ten luksus pozwolić. Tak było kiedyś, teraz każdego stać na gry. Co do programów użytkowych, ich ceny były wielokrotnie wyższe.
2
[#956] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@koczis, post #955

Głównym problemem była i jest specyficzna polska mentalność, którą można streścić "kombinuj zawsze, nawet jeśli nie ma to sensu, bo to nobilituje".

Piracono Ubeka i eXeca (pismo i cover CD), chociaż te pozycje specjalnie wydawano budżetowo aby były tanie. I były to już czasy fanowskie. Ekipa z flagą i w gaciach z Pileckim, zmierzająca na Marsz Wyklętych, w tramwaju zajmuje się głównie wypatrywaniem kanarów i rozkminianiem zasadności kasowania biletów - to "patriotyczny" smaczek, którego ostatnio byłem świadkiem. Scena godna Dnia Świra.
[#957] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Aniol, post #953

Tylko, ze Apple ma jeszcze cos takiego jak IPhone, IPad a wcześniej IPod.

To prawda, ale mówimy tutaj o komputerach i macOS, a nie o rynku mobilnym. iPhone i iPad to zupełnie inna kategoria urządzeń i inny ekosystem.
Na iPhonie nie uruchomisz desktopowego softu typu Steam, więc udział Apple w rynku mobilnym nie przekłada się bezpośrednio na rynek komputerów.
Klucz jest prosty, nawet gdyby Apple miało 90% rynku telefonów, a tylko 0,5% rynku komputerów, to dla twórców oprogramowania desktopowego ta platforma - macOS - byłaby praktycznie nieistotna.

Dlatego liczy się konkretna platforma i jej skala, a nie ogólna siła firmy.
macOS ma dziś około 10% rynku komputerów i dziesiątki milionów użytkowników, i to jest jedyny powód, dla którego istnieje na nim oprogramowanie , a nie ilość iPhone na rynku.

Czyli wracając do tematu dyskusji, o opłacalności platformy decyduje jej własna baza użytkowników, a nie to, jak dobrze sprzedają się inne produkty tej samej firmy.
I to dokładnie pokazuje, że te kilka–kilkanaście procent rynku w zupełności wystarcza, aby platforma była żywa.
[#958] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #954

Potrzebna jest do tego jakaś nisza. Apple zawsze swoją miało w jakimś DTP, czy gdzieś.

W przypadku Amigi zdumiewa to, jak bardzo i jak szybko roztrwoniła swój kapitał początkowy. Komputer, który sprowadził pod strzechy grafikę 3D całkowicie wypadł z rewolucji 3D w grach. Stopień, w jakim Amiga nie istnieje w cyfrowym video jest aż groteskowy. Maszyna niemal urodzona do DTV. Analogowego, co prawda, ale to jednak baza rozwoju.


To się zdecyduj, ponieważ, najpierw piszesz, że Amiga „do niczego się nie nadawała”, a teraz sam wskazujesz, że miała konkretne zastosowania i potencjał w grafice, 3D czy video. To się wzajemnie wyklucza.

I tu właśnie jest sedno problemu, Amiga, miała przewagę na starcie, miała swoją „niszę” (grafika, video, multimedia), miała użytkowników. Ale Amiga nie miała, i to z winy Commodore, spójnej wizji rozwoju, roadmapy, konsekwencji w budowaniu platformy.
To, że wypadła z rewolucji 3D czy video, nie wynikało z tego, że „się nie nadawała”, tylko z tego, że nikt tego kierunku nie pociągnął.
Commodore sprzedawało sprzęt „tu i teraz”, zamiast budować przyszłość platformy.
Liczył się wynik na koniec kwartału, a nie to, gdzie ta platforma będzie za 3–5 lat.
I efekt jest dokładnie taki, jak napisałeś:
ogromny potencjał został roztrwoniony - nie przez technologię, tylko przez brak zarządzania.
[#959] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@Daclaw, post #956

W UK nie wejdziesz do transportu miejskiego bez opłaconego biletu; nawet do pociągu nie wejdziesz, bo musisz otworzyć bramkę biletem, aby dostać się na stację (tam, gdzie angielscy patrioci przeskakują bramki, stoi ochrona). Polacy pod tym względem zbytnio się nie wyróżniają. W polskim tramwaju w cenę biletu wliczono tych, którzy jeżdżą na gapę, i winny jest system, a nie „dzieciaki”. Jedynie szkoda kanara, który musi liczyć się z tym, że ryzykuje zdrowiem w ekstremalnych sytuacjach.
1
[#960] Re: Kij w mrowisko albo jak MF-2DD "ubiło" Amigę

@trOLLO, post #958

najpierw piszesz, że Amiga „do niczego się nie nadawała”


To nie ja!
Poszukaj dokładnie kto tak pisał.
Myślę, że wytrzymałem z Amigą jako z jedynym komputerem dość długo, bo do 2008 roku, więc musiała się nadawać. Czy było to racjonalne - to inna sprawa. Nie interesuję się IT, Amigę miałem z innych powodów, więc racjonalizm i rachunek ekonomiczny nie miały zastosowania.
Na stronie www.PPA.pl, podobnie jak na wielu innych stronach internetowych, wykorzystywane są tzw. cookies (ciasteczka). Służą ona m.in. do tego, aby zalogować się na swoje konto, czy brać udział w ankietach. Ze względu na nowe regulacje prawne jesteśmy zobowiązani do poinformowania Cię o tym w wyraźniejszy niż dotychczas sposób. Dalsze korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej będzie oznaczać, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
OK, rozumiem